Reklama

Reklama

Smuda znów w Widzewie

Franciszek Smuda od wtorku jest znowu trenerem Widzewa Łódź. Jeszcze w poniedziałek wieczorem szkoleniowiec zastanawiał się czy zgodzić się na ofertę przejęcia łódzkiego zespołu. Pomimo wątpliwości natury sportowej zadeklarował jednak chęć kolejnego wyzwania.

- Nie było nad czym się zastanawiać, bo gdyby się zastanowić i rozważać tą ofertę pod względem sportowym lub organizacyjnym to zgodzić by się nie można. To co zobaczyłem podczas sobotniego meczu to był dramat. Mimo to, stwierdziłem, że jak mam do czerwca siedzieć w domu to lepiej pomóc temu klubowi, choćby za przysłowiowy suchy prowiant - powiedział utytułowany szkoleniowiec.

Reklama

- Mam świadomość tego, że zostało bardzo mało czasu. Te osiem tygodni to jest bardzo krótki okres i czasu może nie starczyć. Ale jeżeli będziemy tak do tego podchodzić to tak jak byśmy teraz skapitulowali i zakończyli pierwszoligową karierę. Przed nami jest dziesięć spotkań, w tym także z tymi najsilniejszymi drużynami. Ale może być tak, że ta drużyna zagra lepiej z tymi silniejszymi zespołami niż ze słabszymi. Tak jak przed rokiem, kiedy graliśmy rezerwami z Wisłą i mało brakowało byśmy sprawili niespodziankę - dodał.

Pytany jak widzi szanse na uratowanie pierwszej ligi dla Łodzi Smuda stwierdził: - Chyba tą nadzieję sam będę musiał zbudować. Na razie chcę się przyjrzeć zawodnikom. Podjąć jakąś decyzję jeśli chodzi o taktykę. Myślę, że coś uda się zrobić.

Tomasz Andrzejewski,

Dowiedz się więcej na temat: szkoleniowiec | Franciszek Smuda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje