Reklama

Reklama

Smuda rozmawia z Widzewem

Nadal w Widzewie oficjalnie nie został zatrudniony następca Andrzeja Kretka. We czwartek do Łodzi na rozmowy z Andrzejem Grajewskim ma przyjechać najważniejszy kandydat do objęcia tej funkcji - Franciszek Smuda.

Kandydat, a nie jak się wydawało jeszcze w poniedziałek pewniak. Dlaczego? Popularny "Franz" stawia bowiem warunek, zanim rozpocznie po raz czwarty pracę w łódzkim klubie chce dostać pieniądze obiecane mu za uratowanie dla Łodzi pierwszej ligi w poprzednim sezonie. - Wiem, że kibice chcieliby, żebym wrócił. Ja też bym chciał, ale musi zostać spełniony jeden warunek. Działacze muszą mi wypłacić zaległe pieniądze - upiera się Smuda.

Ponieważ, tradycyjnie w Widzewie płacenie pieniędzy to jest to czego działacze nie lubią najbardziej dlatego rozpatrywane są kandydatury innych trenerów (tradycyjnie mówi się o pięciu). Padło nazwisko Piotra Mandrysza, ale sam zainteresowany jak i włodarze łódzkiego klubu temu zaprzeczają. Mamy tylko nadzieję, że to faktycznie tylko plotka. Wprawdzie przysłowie mówi, że do trzech razy sztuka, ale woleli byśmy uniknąć okazji sprawdzenia jego prawdziwości w Widzewie. Wszak Mandrysz w ostatnich dwóch sezonach spuścił do drugiej ligi najpierw RKS Radomsko, a potem Ruch Chorzów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje