Reklama

Reklama

Smuda: Nie myślę o kasie

- W tej chwili nie mam głowy do myślenia o pieniądzach. Czy zapłacą, czy nie zapłacą to i tak chcę zrobić wszystko, by uratować ten klub - powiedział Franciszek Smuda, który był gościem czata INTERIA.PL i "Super Expressu".

- W tej chwili nie mam głowy do myślenia o pieniądzach. Czy zapłacą, czy nie zapłacą to i tak chcę zrobić wszystko, by uratować ten klub - powiedział Franciszek Smuda, który był gościem czata INTERIA.PL i "Super Expressu".

Smuda niedawno znów podjął się prowadzenia jedenastki Widzewa i próbuje sprawić, by ten niezwykle zasłużony klub - mimo trudnej sytuacji - nie spadł do 2. ligi.

Popularny "Franz" nie przyjmuje jednak całej odpowiedzialności za to, co dzieje się w klubie z Łodzi. - Ja sam nie pomogę. Nie tylko ja biorę odpowiedzialność za wyniki. Do tego muszą być i działacze i piłkarze - stwierdził trener, który dodał, iż liczy na powrót do pierwszej jedenastki Tomasza Łapińskiego.

Smuda nie chciał wdawać się w rozważania, czy gdyby pełnił obecnie funkcje selekcjonera kadry, biało-czerwoni zakwalifikowaliby się do Euro-004. - Żaden trener nie daje gwarancji. Jeśli chodzi o mnie to przyjdzie czas... - wyjaśnił.

Reklama

Szkoleniowiec Widzewa postawił na Wisłę w walce o tytuł mistrzowski w naszej ekstraklasie i przyznał, że wciąż ma ogromny sentyment do klubu z ulicy Reymonta. - Osobiście czułem się w Krakowie znakomicie. W dalszym ciągu tak jest. Epitety na meczach pod moim adresem - przebaczam wszystkim kibicom - dodał Smuda, który doprowadził w przeszłości "Białą Gwiazdę" do tytułu mistrza Polski.

Zobacz pełną relację z czata

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL