Reklama

Reklama

Smuda: Jest Małecki, będzie Kokoszka

Selekcjoner reprezentacji Polski Franciszek Smuda znowu zaskoczył. Najpierw domagał się poprawy gry w obronie od Patryka Małeckiego, następnie mówił, że powoła wiślaka na październikowe spotkania, aby jednak nominować skrzydłowego "Białej Gwiazdy" już na wrześniowe mecze z Meksykiem i Niemcami.

Trener "Biało-czerwonych", Franciszek Smuda mówi: "Dlaczego miałbym pominąć Małeckiego?". Jednak jeszcze kilka dni temu - siedząc w kawiarni "Loża" w Krakowie - tłumaczył prowadzącemu "Cafe Futbol" w Polsacie Sport Mateuszowi Borkowi: "Gdy będę na meczu Wisły, a bywam naprawdę często i zobaczę, że Małecki pięć razy odbierze piłkę rywalowi, od razu znajdzie się w kadrze". Tego samego dnia Patryk Małecki nie odebrał pięć razy piłki zawodnikom mistrza Cypru, APOEL-u Nikozja. Jednak nie wahał się dryblować. W drugiej połowie kilka razy "na pełnym gazie" minął rywali. Aż w końcu w 71. minucie - po podaniu Gervasio Nuneza - i udanym dryblingu kropnął przepiękną bramkę.

Reklama

Smuda! Co? Małecki! - skandowali zagorzali kibice Wisły. Franz dumał jeszcze kilka dni. Jednak w niedzielę miał już przekonanie, że Małecki otrzyma powołanie tu i teraz, a nie za kilka tygodni. Opiekun kadry tłumaczy: "Ludzie złoci, czy myślicie, że mam coś do Małeckiego? Nie podoba mi się w jego grze kilka rzeczy, chciałbym żeby nad tym pracował, ale skoro jest w formie, to otrzymał powołanie. Co więcej - już z Meksykiem dostanie szansę. Przynajmniej przez czterdzieści pięć minut chciałbym, żeby mnie przekonał do siebie". Smuda zamierza pomóc również Pawłowi Brożkowi, który ma problem z miejscem w składzie Trabzonsporu. Selekcjoner zapowiada, że Brożek dostanie szansę "na szpicy" od pierwszej minuty z Meksykiem, a Robert Lewandowski usiądzie na ławce rezerwowych. Smuda mówi: "Lewandowski wejdzie na zmianę, a przede wszystkim zagra z Niemcami. Nie chcę zostawiać Pawła w trudniej sytuacji. Niech pokaże się w najbliższym meczu reprezentacji, choć w Lubinie przeciwko Gruzji nic nie wniósł do gry".

Trener kadry zamierza wrócić do jeszcze jednego zawodnika, który już otrzymywał od niego szansę, a który u Leo Beenhakkera - w meczach poza terminem FIFA - był nawet kapitanem reprezentacji. Chodzi o Adama Kokoszkę, który dobrze prezentuje się w barwach Polonii Warszawa. Wiosną grał tak sobie albo wcale. Jednak teraz procentują dwa lata - ponad 40 meczów w Serie B - w barwach Empoli. Powołanie już otrzymał Kamil Glik, który regularnie gra w sparingach Torino. Kokoszka może zostać dowołany na mecze z Meksykiem i Niemcami, a jesienią - jeśli będzie regularnie grał w Catanii - będzie obserwowany Błażej Augustyn. Borek usilnie namawiał selekcjonera do tego piłkarza. Smuda odparł: "Gdy zobaczę go z trybun w Serie A i wypadnie dobrze, otrzyma szansę". Już we wtorek w Malmoe asystent Smudy, Jacek Zieliński zobaczy Ivo Pękalskiego, o którym głośno w mediach, a którego również zachwala prowadzący "Cafe Futbol".

Czy to jest "łapanka", o której w kontekście reprezentacji mówił w niedzielę trener Śląska Wrocław Orest Lenczyk? Bardziej chęć dalszego poszukiwania jakości. Tomasz Jodłowiec - na którego Smuda stawia nadzwyczaj konsekwentnie - ostatnio znajduje się w słabej dyspozycji. Jest niemiłosiernie ogrywany w kolejnych spotkaniach Polonii, a czasami ratuje go właśnie Kokoszka. Augustyn i Pękalski, podobnie jak wcześniej Eugen Polanski, mają wzmocnić konkurencję w drużynie narodowej.

Dyskutuj o artykule z Romanem Kołtoniem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje