Reklama

Reklama

Smolarek - typowy problem nietypowego Polaka

Zatrudnienie Ebiego Smolarka w ósmym zespole ligi greckiej AO Kavala, mówi tyle samo o sytuacji niedawnej gwiazdy reprezentacji, co o kondycji polskiej piłki.

Feyenoord, Borussia, Racing, Bolton, a teraz ósmy zespół ligi greckiej - nietrudno spostrzec, że w 29. roku życia, czyli w okresie, gdy piłkarz osiąga szczyt możliwości, Ebi Smolarek trafia do najsłabszego klubu. Niedawny reprezentant Polski zmuszony jest desperacko ratować swoją karierę, bo jeśli to prawda, że piłkarz jest tak dobry, jak jego ostatni mecz, staje się oczywiste, iż nikt nie wie jaki jest dziś Smolarek. Jego ostatniego meczu, zwłaszcza zakończonego z golem, on sam już pewnie nie pamięta. Przez rok w Boltonie zagrał w podstawowym składzie zaledwie raz, potem Racing wysłał go na zieloną trawę, by niemal pół roku bezskutecznie szukał klubu - będąc wolnym zawodnikiem, za którego transfer nie trzeba zapłacić grosza.

Reklama

Z pewnością nie pomogły mu jednak niemałe oczekiwania finansowe. Jeśli to prawda, że chciał zarabiać netto około miliona euro rocznie, to właśnie tyle otrzymuje w Realu Madryt Gonzalo Higuain zajmujący czwarte miejsce wśród najlepszych strzelców ligi hiszpańskiej. W 14 meczach "Królewskich" zdobył osiem goli, dwa razy więcej niż Ebi dla Racingu w ostatnim swoim normalnym sezonie.

Polak znalazł w końcu Kavalę, tu kontakt z futbolem na wyższym poziomie będzie miał jednak sporadycznie, kiedy drużyna stanie do nierównego boju z Panathinaikosem lub Olympiakosem. Nie mam najmniejszego zamiaru pastwić się nad piłkarzem, który jeszcze tak niedawno był w polskiej piłce fenomenem. W 43 meczach zdobył dla reprezentacji 19 goli, co sprawia, że nikt z uprawiających wciąż ten zawód nie może się z nim równać. Były wśród nich bramki, które uczyniły go gwiazdą eliminacji Euro 2008, Ebi jako jedyny w historii trzy razy z rzędu zostawał piłkarzem roku w Polsce (2005, 2006 i 2007). W 2008 zajął też drugie miejsce w plebiscycie na sportowca roku i został laureatem Wiktora, jako najpopularniejszy sportowiec.

Te wszystkie dokonania nikogo w Polsce nie szokowały, mogły być tylko dowodem jak bardzo różni się piłkarz ukształtowany w cywilizowanym futbolu, od produktu rodzimej myśli szkoleniowej. Ebi zawsze traktowany był inaczej, bo futbolowy elementarz zgłębiał w Niemczech i Holandii. Dziś wygląda to kuriozalnie, bo dopada go los typowy dla polskiego piłkarza.

W 2008 roku mogliśmy czuć niemal to samo, gdy kontrakt z Larissą podpisywał niechciany w Celtiku Maciej Żurawski. Miał, co prawda już 32 lata, ale ze względu na skalę talentu, jego status w Polsce był wciąż wyjątkowy. Dziś Żurawski gra na Cyprze, być może niedługo trafi tam Smolarek, nie piszę tego ironicznie, bo kluby z niewielkiej wyspy już drugi rok z rzędu grają w Champions League. Coś, na co w Polsce bezskutecznie czekamy 13 lat. Cypr uratował też karierę Kamila Kosowskiego, który wrócił właśnie do kadry Franciszka Smudy, a selekcjoner twierdzi, że jest tak dobry, iż przyda się na Euro 2012, choć będzie miał wtedy 35 lat.

Kariery polskich piłkarzy skazują kibiców na to, by skrupulatnie studiowali mapy i atlasy. Kiedy w 1990 roku gwiazda polskiej piłki Roman Kosecki odchodził z Legii Warszawa do Galatasaray większość fanów uważała, że to sportowa degradacja. Dziś tej "degradacji" życzylibyśmy każdemu z polskich graczy. Ale wielki turecki klub, to już dla nich zdecydowanie za wysokie progi. Gdzie im więc do Primera Division, Premier League, Serie A, czy Ligue 1 - jeden Ireneusz Jeleń jest wyjątkiem od reguły. Nawet tradycyjnie ceniąca Polaków Bundesliga stawia im ostatnio zbyt wysokie wymagania. Trzeba szukać szczęścia w Grecji i na Cyprze, co też polscy piłkarze robią. Dlatego ci, którzy uważają przypadki Smolarka za nielogiczne, najwyraźniej żyją logiką odległych epok.

A może komuś powinienem zadedykować te słowa? Najlepiej Jerzemu Engelowi i Antoniemu Piechniczkowi odpowiadającym za system szkolenia w PZPN. Oby efekty ich mrówczej, uciążliwej i niedocenianej niemal na całym świecie pracy przyniosły wreszcie efekty. Wiem nawet, co Jerzy Engel mi odpowie: że polska myśl szkoleniowa w przypadku Smolarka nie maczała swoich sprytnych palców. A ja będę się upierał, że to, co się dzieje z Ebim świadczy nie tylko o nim, ale też o kondycji całej polskiej piłki. Nawet jeśli jest w niej piłkarzem wyjątkowym, los spotyka go bardzo typowy.

DYSKUTUJ O ARTYKULE Z DARKIEM WOŁOWSKIM!

CZYTAJ TAKŻE:

Euzebiusz Smolarek w AO Kavala

Smolarek - największy transfer w historii klubu

Dowiedz się więcej na temat: 'Gwiazdy' | transfer | Kavala | EBI | problem | Smolarek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama