Reklama

Reklama

Śmierć Fehera - płacz trenera

- Kiedy widzisz taką tragedię na żywo w telewizji, jak ta z Foe, czujesz się potwornie, ale kiedy jesteś jej bezpośrednim świadkiem, to bardzo trudno powrócić później do normalnego życia - wyznał na łamach dziennika "Marca" Jose Antonio Camacho.

Były selekcjoner Hiszpanii, a obecnie szkoleniowiec Benfiki Lizbona jest załamany i zrozpaczony tragedią 24-letniego Miklosa Fehera, który w poniedziałek zmarł na atak serca na murawie stadionu w Guimaraes.

- Nie było żadnych wskazówek jak uniknąć tej tragedii. Płakałem ze złości i bezsilności, bo nic nie mogliśmy dla niego zrobić. To było naprawdę bolesne, bo miałem wrażenie, że coś spieprzyłem. On upadł, a my nic nie mogliśmy zrobić - wyznał przygnębiony Camacho.

- Miałem nadzieję, że Miklosa da się jednak uratować, ale kiedy poinformowano o jego zgonie, dopadła mnie ogromna rozpacz i smutek. Pojawiło się natychmiast tysiące pytań. Czy to prawda? Dlaczego to jego spotkało? To było okropne uczucie. Mam nadzieję, że nigdy to się już nie powtórzy ...- zakończył trener Benfiki.

Reklama

Zobacz galerię zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje