Reklama

Reklama

Śląski klub coraz poważniejszym kandydatem do Ekstraklasy

GKS Tychy wygrał na wyjeździe 3-2 ważny mecz z Miedzią Legnica i umocnił się na drugim miejscu w tabeli pierwszej ligi. Spotkanie jak na pierwszoligowe warunki było znakomite i emocjonujące. W następnej kolejce w hitowo zapowiadającym się meczu tyszanie podejmą lidera z Niecieczy.

W Legnicy doszło do starcia dwóch drużyn, które marzą o Ekstraklasie. Miedź chce awansować do grupy zespołów, które powalczyłyby o nią w barażach, mający przed tym spotkaniem dziesięć punktów więcej tyszanie mają szanse na awans bezpośredni. 

GKS Tychy ze skutecznym braterskim duetem

Te szanse tyszanie w Legnicy zwiększyli. Gospodarze, już w obecności widzów na trybunach, rozpoczęli bez kontuzjowanego Kamila Zapolnika oraz wykartkowanego Krzysztofa Drzazgi i dali się zaskoczyć już w 5. minucie. Po akcji lewą stroną piłka trafiła do Kacpra Piątka, który półgórnym strzałem w róg sprzed linii pola karnego zdobył bardzo efektowną bramkę. 

Miedź mogła wyrównać po minucie, ale Belg Mehdi Lehaire nie trafił czysto w piłkę i ta minęła słupek. Tyszanie poprawili po fantastycznym strzale drugiego z Piątków - starszego o dwa lata Jakuba, który popisał technicznym lobem przy którym bramkarz Miedzi był bezradny. Bracia Piątkowie urodzili się w Knurowie, są wychowankami Stadionu Śląskiego.

Reklama

Miedź Legnica odżyła w drugiej połowie

W przerwie trener gospodarzy Jarosław Skrobacz dokonał trzech zmian, po kwadransie - czwartą. Po roszadach Miedź zdobyła kontaktową bramkę - po dalekiej centrze z rzutu wolnego obrońca Nemanja Mijusković z lewej strony prawą nogą oddał zaskakujący strzał i wpadło! Fakt, że Miedź nie zdobyła zaraz potem wyrównującego gola to zasługa bramkarza Konrada Jałochy, który rewelacyjnie obronił strzał z bliska.

Mecz był efektowny, obie drużyny miały kolejne okazje. Miedź robiła wszystko żeby wyrównać, a tyszanie myśleli już tylko o utrzymaniu wyniku. Gospodarze wyrównali po błędzie Jałochy, który przy strzale głową Michała Bednarskiego wypuścił piłkę z rąk.

Odpowiedź gości była miażdżąca. Rezerwowy Wiktor Żytek oddał zza pola karnego potężny strzał z pierwszej piłki. Futbolówka trafiła w twarz Dani Pinillosa, nokautując go, ale poleciała w stronę bramki. Przy tym rykoszecie bramkarz Paweł Lenarcik nie miał szans na skuteczną interwencję. Dobrze, że Pinillos wrócił do gry - nokaut wydawał się ciężki...

Gospodarze mogą być rozczarowani, bo w drugiej połowie prezentowali się rzeczywiście świetnie. Tychy jednak nie poddały się do końca i potrafiły w końcówce przesądzić sprawę na swoją korzyść.  

Miedź Legnica - GKS Tychy 2-3 (0-2)

Bramki:
0-1 K.Piątek (5.), 0-2 J.Piątek (13.), 1-2 Mijusković (67.), 2-2 Bednarski (85., głową), 2-3 Żytek (86.)

Miedź: Lenarcik - Biernat (46.Hoogenhout Ż), Mijusković, Pinillos - Tupaj (61. Śliwa), Matuszek, Roman, Tront (46. Garuch), Zieliński - Bednarski, Mehdi Lehaire (46. Makuch)

Tychy: Jałocha - Mańka Ż, Sołowiej, Szymura, Szeliga - Paprzycki (73. Żytek), J.Piątek (68.Steblecki), K.Piątek (68. Norkowski), Grzeszczyk Ż, Biel (68. Moneta) - Lewicki

Sędzia: Dobrynin (Łódź)

Dowiedz się więcej na temat: Miedź Legnica | GKS Tychy | I liga | piłka nożna | Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje