Reklama

Reklama

Skorża zdziwiony: Nie ubliżałem sędziemu

"Nie będę ukrywał, że w szatni panuje ogromna radość" - powiedział trener Legii Warszawa Maciej Skorża po zwycięstwie nad Lechem Poznań.

"Bardzo nam zależało, żeby pokazać iż mamy charakter. Tym bardziej, że Lech bardzo dobrze zaczął. Grał pewnie i dominował na boisku. Na szczęście mam w zespole kilku piłkarzy, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność i pociągnęli grę. Bramka Michała Kucharczyka dodała nam pewności siebie. W szatni po minach moich zawodnikach widziałem, że będą walczyli do końca" - dodał Skorża.

Reklama

"Czerwona kartka pokrzyżowała nam szyki, ale w przerwie nakreśliliśmy bardzo konkretne plany. Słowa uznania dla całej drużyny, która bardzo dzielnie walczyła. Ta drużyna zaczyna mieć charakter. Jestem zaskoczony, że musiałem opuścić ławkę trenerską. W tunelu wymieniłem kilka uwag z arbitrem. Powiedziałem, że jego kilka decyzji było pochopne. Nie ubliżałem mu, ani go nie obraziłem. Dziwne, że nie wyprosił mnie od razu, ale dopiero na początku drugiej połowy. Radość jest mniejsza, ponieważ Dickson Choto opuścił boisko z podejrzeniem zerwania ścięgna Achillesa. To oznacza, że możemy go stracić do końca sezonu" - zakończył szkoleniowiec Legii.

"Nie udało mi się zastąpić Jacka Zielińskiego, ponieważ przegraliśmy wygrany mecz. Jeszcze w pełnych składach mieliśmy dużą przewagę, ale marnowaliśmy stuprocentowe okazje. W drugiej części spotkania zabrakło nam przede wszystkim jakości. Wdaliśmy się w grę, którą narzuciła nam Legia i dlatego przegraliśmy ten mecz. Wspólnie z trenerem Zielińskim zdecydowaliśmy o ofensywnych zmianach. Po minie Jacka Zielińskiego już po meczu widziałem, że nie może być zadowolony. Podobne nastroje były w szatni" - ocenił II trener Lecha Ryszard Kuźma.

Dowiedz się więcej na temat: Radość | Maciej Skorża

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama