Reklama

Reklama

Skandal w Turcji. Prezes nie wytrzymał

Salih Dursan został piłkarskim bohaterem weekendu w mediach na całym świecie. Zawodnik Trabzonsporu pod koniec spotkania z Galatasaray pokazał sędziemu czerwoną kartkę, którą arbiter chwilę wcześniej upuścił.

W konsekwencji piłkarz wyleciał z boiska, a Trabzonspor kończył mecz w siedmiu. Sędzia wyrzucił bowiem w sumie aż czterech graczy klubu z Trabzonu. Zespół ze Stambułu wygrał 2-1. Kontrowersyjne decyzje sędziego dzień po meczu w ostrych słowach postanowił skomentować prezes Trabzonu Muharrem Usta.

"Nastał moment, w którym trzeba przeprowadzić zdecydowane zmiany w całym tureckim futbolu. Wydarzenia z tego meczu przelały czarę goryczy. Oczywiście cisną mi się na usta mocne i niecenzuralne słowa, ale mam świadomość, że one same nic nie zmienią. Tu są potrzebne czyny i działania. I nie chodzi mi tylko o sędziego Bitnela, który swoją pracę wykonał skandalicznie, ale o fundamenty, na których oparta jest klubowa piłka w naszym kraju" - grzmiał turecki działacz.

"Nie bez przyczyny były arbiter a obecnie ekspert telewizyjny Ahmet Cakar przyznał, że udział w zwycięstwie Galatasaray mieli międzynarodowi baroni hazardowi. Salih Dursan tym jednym gestem, pokazując arbitrowi czerwoną kartkę, wyraził to, co miliony tureckich kibiców spoza Stambułu sądzą na temat władz piłkarskich w naszym kraju" - podkreślił.

Reklama

Nie tylko prezes Trabzonsporu nie krył oburzenia. Wściekli fani wyszli na ulicę miasta i przeszli pod siedzibę lokalnych władz Tureckiego Związku Piłki Nożnej, którą następnie zdemolowali.

Zobacz materiał wideo:

Zobacz materiał wideo:


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL