Reklama

Reklama

Skandal w Turcji. Federacja próbuje ratować wizerunek tureckiego futbolu

Skandal podczas towarzyskiego meczu Turcji z Grecją, gdy część tureckich fanów nie uszanowała minuty ku pamięci ofiar zamachów w Paryżu, oburzył międzynarodową społeczność i wywołał burzę także w samej Turcji. - To jest nie do przyjęcia - powiedział prezydent kraju Recep Tayyip Erdogan.

Towarzyski mecz Turcji z Grecją rozpoczął się od zgrzytu. Część tureckich kibiców nie uszanowała minuty ciszy i krzyczała "Allah Akbar" oraz nacjonalistyczne hasło "Męczennicy nie umierają, ojczyzna nie zostanie podzielona".

Gwizdano także na piłkarzy Grecji jako reprezentantów kraju, z którym Turcja miała w historii zatargi.

Zachowanie części tureckich kibiców wywołało oburzenie nie tylko poza Turcją. Potępił je m.in. prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. - To jest nie do przyjęcia. Nie jesteśmy tak nietolerancyjnym krajem, żebyśmy nie mogli okazać respektu podczas hymnów narodowych. To nie leży w genach naszego narodu. Jak odebralibyśmy to, gdyby ktoś zrobiłby to nam? - pytał retorycznie Recep Tayyip Erdogan.

Reklama

Ekscesy fanów przyniosły wstyd także tureckim władzom piłkarskim, które w ostatnich latach starały się pracować nad wprowadzeniem europejskich standardów na trybunach w swoim kraju.

Na zachowanie części kibiców ostro zareagował tuż po meczu selekcjoner reprezentacji Turcji Fatih Terim (tutaj znajdziesz szczegóły). Teraz turecka federacja zorganizowała robocze zebranie z trenerem reprezentacji, podczas którego uzgodniono szereg kolejnych środków, aby ratować wizerunek tureckiego futbolu. Opracowano całą kampanię, której celem będzie zmiana zachowań fanów na stadionach, zwłaszcza w czasie odgrywania hymnów narodowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama