Skandal w polskiej lidze. Rękoczyny w szatni sędziów. 15 kartek, dwie czerwone
Do kuriozalnych scen doszło w trakcie IV-ligowego meczu Obra Kościan - Polonia Chodzież. Goście wygrali spotkanie 3:2 i jako jedyna ekipa bez porażki zasiadają na szczycie tabeli. Jak donosi "Głos Wielkopolski", po ostatnim gwizdku do szatni sędziów wtargnął masażysta zespołu gospodarzy i naruszył nietykalność cielesną jednego z rozjemców. Wcześniej główny arbiter pokazał zawodnikom aż 15 kartek, w tym dwie czerwone.

Po 10 kolejkach wielkopolskiej Artbud IV ligi na pozycji lidera plasuje się Polonia Chodzież. Bilans jej dotychczasowych gier to dziewięć zwycięstw i remis. Po komplet punktów sięgnęła w minionej kolejce, rozgrywając wyjazdowe spotkanie z Obrą Kościan.
Goście zwyciężyli 3:2, ale po kilku dniach rezultat zszedł na drugi plan. Lokalne media donoszą o chuligańskim incydencie, do jakiego miało dojść po ostatnim gwizdku. Naruszono wówczas nietykalność cielesną jednego z sędziów.
W szatni, w której przebierali się rozjemcy, pojawił się nieproszony masażysta gospodarzy.
"Próbowaliśmy wyprosić tego pana". Intruz w pokoju arbitrów. Padł cios
- Nie wiem, co w tego człowieka wstąpiło - mówi arbiter główny Szymon Erenc, cytowany przez "Głos Wielkopolski". - Wtargnął do naszego pokoju i uderzył sędziego asystenta, Mariusza Siudę. Próbowaliśmy wyprosić tego pana, ale racjonalne argumenty do niego nie docierały.
- Okazał się taką czarną owcą, bo ani działacze, ani trenerzy Obry nie mieli do nas pretensji i nie okazywali w ten sposób swojej frustracji - dodaje Erenc.
Bez agresji nie obyło się już w trakcie gry. Zawodnicy obu drużyn poczynali sobie na murawie bezpardonowo. Szczególnie w drugiej połowie sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli.
- Pokazałem dwie żółte kartki i nic nie zapowiadało, że po przerwie zacznie się polowanie na kości - opowiada Erenc. - Po zmianie stron pokazałem 13 kartek, w tym dwie czerwone. W ten sposób ustanowiłem swój rekord w karierze.
Arbiter otrzymał od obserwatora wysoką notę 8,4. Sprawie z pewnością przyjrzy się jednak organ dyscyplinarny Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej. Jeśli relacja głównego rozjemcy się potwierdzi, Obra może się spodziewać nieprzyjemności proceduralnych.











