Reklama

Reklama

Skandal w Bułgarii. Prezes klubu wtargnął na boisko i skończyło się spadkiem

Do przedziwnych scen doszło w Bułgarii, gdzie Carsko Seło, drużyna wywodząca się ze stolicy kraju, walczyła w ten weekend o utrzymanie w tamtejszej ekstraklasie. Walczyła - bowiem na ten moment jest już pewna spadku, choć w doliczonym czasie meczu z Łokomotiwem Sofia otrzymała rzut karny, który mógł ją od tego losu wyratować. Wtedy doszło jednak do skandalu - między piłkarzami wybuchnął spór, a na boisko wtargnął prezes klubu...

Carsko Seło nie ma za sobą udanego sezonu na najwyższym bułgarskim poziomie rozgrywkowym - ekipa z Sofii znalazła się w grupie spadkowej krajowej ekstraklasy, ale do końca zachowywała szansę na to, by uratować się od degradacji. Zwycięstwo w ostatnim meczu dałoby jej jeszcze możliwość udziału w barażach o utrzymanie - ale plan ten kompletnie zawiódł.

W potyczce z lokalnym rywalem, Łokomotiwem, jeszcze w 90. minucie utrzymywał się remis 1-1 - wówczas CS dostało naprawdę wielką szansę od losu, bowiem arbiter odgwizdał na korzyść zespołu "jedenastkę", która bez wątpienia byłaby decydująca. Wówczas doszło jednak do skandalicznych scen.

Reklama

Carsko Seło otrzymało wielką szansę. Skończyło się... wielką kłótnią

Do piłki ruszył Yusupha Yaffa, zawodnik, który dopiero pod koniec meczu znalazł się na murawie po tym, jak wymienił Rediego Kasę, zdobywcę jedynego w tym meczu gola dla gospodarzy. Futbolista dawał jasno do zrozumienia, że to on chce wykonać decydujący rzut karny, oponowali przed tym jednak dwaj obrońcy - Copolla oraz kapitan ekipy Kawdanski. Sytuacje opisał dokładnie m.in. portal gong.bg.

Po dwóch minutach sprzeczki interweniować postanowił prezes klubu Stojne Manołow, który wtargnął na murawę i wręcz odepchnął Yaffę od punktu wyznaczającego jedenasty metr. Zapadła decyzja, że to Kawdanski będzie uderzać z wapna.

Carsko Seło spadło z ekstraklasy, prezes... rozwiązał klub

To było brzemienne w skutkach, bowiem kapitan uderzył futbolówkę na tyle słabo, że bramkarz Łokomotiwu Damjanow bez problemu ją zatrzymał. Więcej okazji CS już nie miało - zajmując ostatnie miejsce w tabeli przypieczętowało swój spadek, a cała sytuacja pozostawiła spory niesmak.

Carsko Seło zostało założone przez Manołowa w 2015 roku - od tamtego momentu drużyna regularnie wspinała się po kolejnych szczeblach bułgarskiego systemu rozgrywkowego, do ekstraklasy awansując w 2019 roku. Relegacja z Pyrwej Ligi jest więc dla "Carów" pierwszym poważnym krokiem w tył w ich historii... i wygląda na to, że ostatnim krokiem w ogóle w świecie piłkarskim

Po wielkiej klęsce prezes postanowił bowiem rozwiązać klub - decyzję tę ogłoszono w oficjalnym serwisie CS, dla którego Manołow udzielił dłuższego wywiadu. "Ogłaszam to już teraz, by związek miał czas na uzupełnienie ligi według własnego uznania" - orzekł działacz, wcześniej związany z CSKA Sofia. Absurd sytuacji wydaje się więc ogromny.

Zobacz także: "Chciwa pirania" atakuje! Ciężkie działa w sprawie Lewandowskiego

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL