Reklama

Reklama

Serie A. Hit bez emocji. Słaby mecz Zielińskiego

Spotkanie AS Roma z Napoli zapowiadało się jako dobre widowisko. Kibice mogli być jednak rozczarowani. Obie drużyny stworzyły sobie mało dogodnych sytuacji, dlatego ostatecznie nie wpadła żadna bramka. Słaby mecz w barwach gości zagrał Piotr Zieliński.

Początek spotkania nie należał do żadnej ze stron. Pierwsza gola mogła strzelić Roma. Strzał Lorenzo Pellegriniego został jednak zablokowany. Napoli miało szansę w 14. minucie, gdy długa piłka w pole karne spadła pod nogi Victora Osimhena. Przy asyście trzech rywali napastnik oddał słaby strzał. Piłkarze z Rzymu częściej mieli piłkę, ale niewiele z tego wynikało. Napoli nastawiło się z kolei na wrzutki w poszukiwaniu Osimhena. Dużo piłek otrzymywał też Matteo Politano.

Długo spotkanie nie budziło emocji. Dopiero w 28. minucie gospodarze powinni objąć prowadzenie. Zaczęło się od straty Piotra Zielińskiego w środku pola. Podanie trafiło do Tammy'ego Abrahama, który stanął oko w oko z Davidem Ospiną. Anglik wyraźnie się jednak pomylił. Kilka minut później Zieliński chciał się zrehabilitować, ale jego próba zza pola karnego okazała się niecelna.

Reklama

Był to sygnał, że to Napoli przejęło inicjatywę. Zmienił się też ich sposób gry. Dużo częściej Neapolitańczycy płaskimi podaniami próbowali zaskoczyć rywala. Nieco aktywniejszy stał się niewidoczny Lorenzo Insignie. W przeciągu dwóch minut oddał on dwa strzały, w tym jeden celny. Ostatecznie jednak połowa zakończyła się bez bramek.

Druga połowa również nie zachwyciła

Przerwa niewiele wniosła, bo początek drugiej części nadal nie był piorunujący. Przewagę zaznaczali przyjezdni, lecz wciąż dogodnych okazji brakowało. Dopiero w 60. minucie Napoli rozmontowało obronę. Świetne podanie w pole karne otrzymał Politano. Ten zagrał do Osimhena, który strzelił w słupek. Piłka spadła jeszcze pod nogi Mario Ruiego, ale jego strzał odbił się od piłkarza Romy. Po chwili napastnik Napoli po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafił w poprzeczkę.

To obudziło piłkarzy Jose Mourinho. Najpierw celny strzał oddał Henrikh Mkhitarian. Później świetnego podania nie wykorzystał Pellegrini. Kilka minut później Pellegrini oddał jeszcze jeden strzał, ale i on nie znalazł drogi do bramki.

Widząc to, Luciano Spaletti zdecydował się na zmiany. Jedną z ofiar został Piotr Zieliński. To nie był dobry mecz Polaka, który rzadko kreował, natomiast za często tracił piłkę. Na boisku pojawili się Hirving Lozano oraz Elif Elmas. Gospodarze nadal mieli więcej do powiedzenia. Najlepsza okazja Romy miała miejsce w 72. minucie. Dobre dośrodkowanie z rzutu wolnego na gola powinien zamienić Mancini, ale jego strzał głową przeleciał obok bramki Ospiny.

W ostatnich minutach po podaniu Manciniego z piłką minął się Rui Patricio, a do piłki dopadł Osimhen. Gospodarze szybko wrócili na pozycje i Napoli nie wykorzystało okazji. W 88. minucie w końcu wpadła bramka. Osimhen był jednak na spalonym. W końcówce nie wydarzyło się wiele, dlatego drużyny podzieliły się punktami.

Co ciekawe, sędzia pokazał aż dwie czerwone kartki. Obie otrzymali... trenerzy. Jose Mourinho pracował na dwa żółte kartoniki przez 80 minut. Luciano Spalletti dostał karę już po meczu. Zdaniem arbitra oklaski, jakie w jego stronę kierował trener, były ironiczne. Spalletti nie krył zdziwienia decyzją.

AS Roma - Napoli 0:0 (0:0)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje