Reklama

Reklama

Sergio Levinsky: Juan Roman Riquelme staje na czele Boca Juniors

Juan Roman Riquelme z taką samą łatwością składa deklaracje jak w czasach, kiedy był piłkarzem. Jego wkład w tak popularnym argentyńskim klubie, jakim jest Boca Juniors - zdobywcy trzech Copa Libertadores i jednego Pucharu Interkontynentalnego – był tak wielki, że zaledwie cztery lata po zakończeniu kariery sportowej wraca jako wiceprezes. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że w najbliższych wyborach, w 2023 roku, zajmie fotel prezesa klubu - pisze ekspert Interii Sergio Levinsky.

Riquelme jest tak ważny, że przyćmił samego Diego Maradonę (dwukrotnie nosił niebiesko-żółtą koszulkę, najpierw między 1981 i 1982, kiedy jako młody piłkarz przeszedł do FC Barcelony, a potem między 1995 i 1997, przed zakończeniem kariery), ponieważ zdobył o wiele więcej trofeów i to w najlepszym okresie w historii klubu. Czego Maradona nigdy mu nie wybaczył.

Reklama

Ale popularność Riquelme nie ogranicza się do jego wyczynów na boisku. Piłkarz wspomina, że podczas finału Pucharu Interkontynentalnego rozgrywanego w Tokio w 2000 roku z Realem Madryt kierowanym przez Vicente Del Bosque, po zakończeniu pierwszej połowy poczuł, że ktoś dotknął jego ramienia i powiedział: Ten chłopak z numerem 10 jest dla mnie najlepszym piłkarzem świata. Odwróciłem się i zobaczyłem, że słowa te wypowiedział Miguel Gonzalez. “Michel", były zawodnik Realu, który w latach 90-tych należał do tzw. “La Quinta del Buitre". Wspaniałego zespołu "Los Blancos", w którym grali Emilio Butragueno, Miguel Pardeza i wielki, meksykański napastnik, Hugo Sanchez.

Podczas owego finału młodziutki, 22-letni Riquelme, błyszczał na tle Realu Madryt. W listopadzie 2000 roku uwagę zwróciła na niego FC Barcelona i rok później Argentyńczyk przeszedł do katalońskiego klubu. Niestety, trenerem drużyny był wtedy Louis Van Gaal. Holender nie potrzebował w zespole zawodnika, który lubi sam rozgrywać akcje i często być przy piłce. Riquelme szybko zdał sobie sprawę, że musi poszukać innego miejsca, gdzie będzie mógł się rozwijać. Idealnym klubem w Hiszpanii i w Europie okazał się Villarreal. To dzięki Riquelme drużyna nie odnosząca wielkich sukcesów dotarła do półfinału Ligi Mistrzów 2006 roku. I gdyby nie przegrana w serii rzutów karnych, zespół zmierzyłby się w Paryżu z FC Barceloną i Lionelem Messim.

Dowiedz się więcej na temat: Juan Roman Riquelme | Boca Juniors

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje