Reklama

Reklama

Sensacja! Manchester City odpadł z pucharu po karnych!

West Ham United sprawił dużą niespodziankę w Carabao Cup. Piłkarze prowadzeni przez Davida Moyesa wyeliminowali Manchester City. O losach meczu zdecydowały rzuty karne, gdyż w regulaminowym czasie gry żaden z zespołów nie zdołbył bramki.

Obaj trenerzy nie zaskoczyli i na spotkanie nie wypuścili najlepszych jedenastek. Szczególnie tyczyło się to gospodarzy. Dla polskich kibiców oznaczało to, że poza składem znalazł się Łukasz Fabiański.

Od startu meczu to piłkarze z Manchesteru częściej mieli piłkę przy nodze, starając się konstruować akcje. Długo nie przynosiło to rezultatów,. Nawet jeśli podopieczni Pepa Guardioli weszli w pole karne, brakowało im ostatniego podania lub decyzji o strzale. Ponadto dobrze pracowała defensywa West Hamu. Dopiero w 25. minucie naprawdę dobrą okazję miał Cole Palmer. Napastnik huknął, ale Alphonse Areola sparował uderzenie.

Reklama

Z czasem dysproporcja między ekipami powiększyła się. WHU coraz rzadziej operowało piłką, poza tym nie potrafiło budować kontr. City natomiast zagnieździło się na połowie rywala. Kilka strzałów padło, ale nie zagroziły one Areoli. Gospodarze natomiast mieli swój moment w 40. minucie, lecz po dobrym dośrodkowaniu Nikola Vlasić przegrał pojedynek główkowy. Na zakończenie połowy strzał obok bramki oddał Nathan Ake.

Druga połowa otworzyła mecz

Po zmianie stron nieco więcej do powiedzenia mieli gracze z Londynu, a konkretnie Arthur Masuaku. Najpierw za długo trzymał on piłkę przy nodze w polu karnym. Chwilę później zawodnik już spróbował, ale strzał był niecelny. Goście mogli objąć prowadzenie w 53. minucie. Dobrego podania nie wykorzystał Ilkay Gundogan. Później znów uderzył Masuaku, jednakże dobrze zachował się Zackary Steffen.

Następne ciosy wyprowadzili przyjezdni. Kapitalnie w bramce spisywał się jednak Areola, który złapał strzał Sterlinga, sparował rykoszet po próbie Kevina De Bruyne, a na dokładkę instynktownie wybronił uderzenie Johna Stonesa. Londyńczycy nie odpuścili i przeprowadzili jeszcze jeden atak. W dobrej sytuacji znalazł się Tomas Soucek, który spudłował.

Z czasem tempo spadło. Obaj trenerzy szukali ożywienia, wprowadzając nowych zawodników. Z rezerwowych najciekawszą, choć szczęśliwą, akcję zaliczył Phil Foden. Po jego szarży Gundogan znalazł się w idealnej pozycji do strzału. Pomocnik jednak się zawahał, a na to szybko zareagował Areola. Świetną dyspozycję bramkarza potwierdziła sytuacja z 83. minuty, kiedy to obronił on strzał z dystansu Oleksandra Zinczenki. W końcówce zespół z Manchesteru zdominował przebieg gry i stworzył kilka groźnych okazji, ale ani razu piłka nie wpadła do siatki.

O losach meczu zdecydowały karne. Już w pierwszej serii fatalnie przestrzelił Foden. To pudło okazało się kluczowe. Piłkarze West Hamu się nie mylili. Raz Steffen był bliski interwencji, ale mimo kontaktu z piłką po strzale Jarroda Bowena, ta znalazła się w siatce.

West Ham United - Manchester City 0:0 (0:0) karne: 5:3

Karne:

WHU:
1. Noble (GOL), 2. Bowen (GOL), 3. Dawson (GOL), 4. Cresswell (GOL), 5. Berahma (GOL)
MC:
1. Foden (X), 2. Cancelo (GOL), 3. Jesus (GOL), 4. Grealish (GOL), 5. -

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje