Selekcjoner zwolniony, potem taka akcja pod stadionem. Policja zaalarmowana, wszystko sprawką youtubera
W połowie października Jon Dahl Tomasson został zwolniony z funkcji selekcjonera reprezentacji Szwecji po tym, jak ekipa "Trzech Koron" zaliczyła fatalne wyniki w el. MŚ 2026. Duńczyk przed ostatnim meczem Szwedów w fazie grupowej doczekał się jednak w przed stadionem w Solnie... pomnika. Choć wydawało się to szydzącym z 49-latka żartem, to jednak ta historia jest nieco bardziej skomplikowana.

Piłkarska reprezentacja Szwecji ma za sobą - krótko mówiąc - fatalne eliminacje do MŚ 2026. Ekipa ze Skandynawii w sześciu meczach rozegranych w grupie B zdobyła łącznie... dwa punkty.
Już po październikowej porażce 0:1 z Kosowem z posadą pożegnał się selekcjoner Jon Dahl Tomasson, który spotkał się z szeroką krytyką kibiców. Gdy wydawało się, że kurz po tym wstrząsie już nieco opadł, doszło do pewnego... niespodziewanego incydentu.
Pomnik Tomassona niespodziewanie pojawił się przed stadionem. To była przemyślana akcja
Szwedzi zakończyli fazę grupową 18 listopada meczem ze Słowenią na Stadionie Narodowym w Solnie (znanym pod sponsorską nazwą jako Strawberry Arena). Na krótko przed pierwszym gwizdkiem przed obiektem pojawił się tymczasem... pomnik Tomassona.
Wyglądało to z początku po prostu na bolesny żart kibiców wymierzony w szkoleniowca, ale prawda okazała się nieco inna. Za akcją stał bowiem youtuber Fabian Svorono, który przyznał się do tego w rozmowie z Elvirą Dietmann z "Expressen".
"Zrobiłem już pomnik najbardziej lubianego mężczyzny w Szwecji, więc dlaczego nie miałbym zrobić takiego samego dla jednego z najbardziej znienawidzonych?" - stwierdził Svorono, który jednak podkreślił, że nie chodziło mu o wyrażanie niechęci do Tomassona, a o przeprowadzenie pewnego eksperymentu społecznego.
"Myślałem, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że pomnik zostanie zdewastowany, opluty lub uszkodzony. Ale, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, pomnik spotkał się z zaskakująco dużym zainteresowaniem. Ludzie robili zdjęcia i śmiali się. Nikt nie zrobił nic niestosownego" - wskazał.
Naturalnie popiersiem zainteresowała się również lokalna policja, która zjawiła się na miejscu happeningu, natomiast skupiła się przede wszystkim na obserwacji. Svorono po pewnym czasie sam przyznał się przed funkcjonariuszami, że to on stoi za całym pomysłem i sam też zabrał spod stadionu nietypowy pomnik. Jak podkreślił, nie chciał, by policjanci koniec końców uznali, że mają do czynienia z jakimś niebezpieczeństwem.
"Najpierw staliśmy i rozmawialiśmy chwilę, a ja pomyślałem: "Prawdopodobnie mnie aresztują i wyląduję w Kumli [mieści się tam największe więzienie w kraju - dop. red.]". Ale gdy tylko zrozumieli cel, że to nie bomba ani żaden pomnik nienawiści, powiedzieli, że to zabawna rzecz, ale że mogę ją w sumie już zabrać. Teraz stoi w moim pokoju i jak na razie mnie nie aresztowano" - skwitował.
Szwecja wciąż liczy się w walce o MŚ 2026. Przed nią baraże
Szwedzcy piłkarze tymczasem - mimo fatalnych wyników w fazie grupowej - wciąż mogą pojechać na mundial dzięki rezultatom osiągniętym w ostatniej edycji Ligi Narodów. "Trzy Korony" zagrają w barażach, w których mogą nawet trafić na Polskę przy odpowiednim układzie losowania, które odbędzie się 20 listopada w Zurychu.












