Reklama

Reklama

Samokrytyka "Franka"

Tomasz Frankowski nie zdołał wpisać się na listę strzelców w pojedynku z Białorusią i ocenił swój występ dość krytycznie.

"Na początku lutego nie zdarza mi się grać tak bardzo ważnych meczów, dlatego nieznacznie odstawałem - stwierdził napastnik krakowskiej Wisły. - Parę piłek mogłem lepiej rozegrać i na pewno w innych miesiącach zrobiłbym to z większym powodzeniem".

Reklama

Popularny "Franek" próbował jednak tłumaczyć przyczyny swojej nieoptymalnej dyspozycji. - "Od miesiąca przygotowywaliśmy się z myślą o tym meczu i o lidze, która zaczyna się jednak dopiero za miesiąc. Na pewno trener Liczka na zgrupowaniach myślał bardziej pod kątem ligi, więc zabrakło pewnych elementów, żeby się lepiej zaprezentować - wyjaśnił. - Białorusini może nie byli lepszym zespołem, ale wykorzystali te sytuacje, które mieli. Myśmy natomiast strzelali obok - mam na myśli mnie, Maćka (Żurawskiego - przyp. red.) czy Krzynówka".

Frankowski bardzo dyplomatycznie wyraził się o próbie zwolnienia wiślaków z dalszego ciągu zgrupowania kadry. - "Sam nie mogę o niczym decydować. To co zdecydują trenerzy Wisły bądź reprezentacji, będę musiał wykonać. Więc jeżeli decyzja jest o pozostaniu - zostaję w Grodzisku" - powiedział czołowy strzelec naszej ekstraklasy.

Witek Cebulewski, Andrzej Łukaszewicz - Grodzisk Wlkp.

Zobacz galerię zdjęć z meczu Polska-Białoruś

Dowiedz się więcej na temat: frank szwajcarski | frankowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje