Reklama

Reklama

"Sagan" czeka na ligę

Marek Saganowski, napastnik Legii Warszawa, liczy, że w rundzie wiosennej uda mu się strzelić więcej bramek niż to miało miejsce jesienią, a jego drużyna ruszy w pogoń za prowadzącą w tabeli Wisłą.

- Mam nadzieję, że to, co prezentuję w sparingach, to jeszcze nie jest szczyt formy, bo ten ma przyjść dopiero w drugim, trzecim meczu ligowym tak, aby można go było utrzymywać jak najdłużej - stwierdził "Saga" w wywiadzie dla legia.net.

Reklama

- W ostatnich spotkaniach sparingowych zachwycasz skutecznością. Widać, że bardzo dobrze czujesz się na boisku.

- Myślę, że okres przygotowawczy, który przepracowaliśmy w Cetniewie, na Cyprze i obecnie w Turcji bardzo mi odpowiadał i efekty już są. Mam nadzieję, że dalsza, solidna praca, będzie także skutkowała zdobywanymi bramkami i skuteczną grą na wysokim poziomie.

- Pierwszą połowę meczu z Dinamem Bukareszt (remis 4:4 - przyp. red.) zagrałeś u boku testowanego Witalija Manaliu. Jak wypadł młody Mołdawianin?

- To było jego pierwsze i jak na razie jedyne 45 minut w nowej drużynie, nowym otoczeniu. Ciężko dokonać już teraz jakiejś głębszej oceny, bo zawodnik zasługuje na pełniejsze zaprezentowanie swoich umiejętności. Na pewno złego wrażenia nie wywarł, ale myślę, że stać go na więcej.

- Na razie wygląda, że jest on wciąż z boku drużyny, a nie w jej środku. W meczu z Dinamem nie mógł liczyć na wiele piłek od was.

- To nie jest tak, że ktoś kogoś pomija w grze. Drużyna ma ustalone pewne schematy i próbuje je grać. Taki zawodnik, który przychodzi z zewnątrz, nie od razu do nich się przystosowuje i Witalij również miał taki problem. Nie do końca wiedział gdzie i w którym momencie w nie wejść. To mogło z boku tak wyglądać, że nie chciano mu podawać piłki, ale w praktyce chodzi tu tylko o brak zgrania i pełnego zrozumienia zamysłu nowego dla niego zespołu.

- We wtorek mecz z Ventspilisem, w którym według zapowiedzi trenera Jacka Zielińskiego, zagrają ci, którzy do tej pory nie mieli ku temu zbyt wielu okazji. Czeka Cię zapewne odpoczynek.

- Myślę, że wszyscy znajdujący się na zgrupowaniu zawodnicy powinni zostać sprawdzeni. Fajnie, że trener nie gra na wynik, bo na to czas przyjdzie w rozgrywkach ligowych. Cały zespół pracuje kilka miesięcy i każdemu należy się występ przez 90 minut, aby mógł pokazać się z jak najlepszej strony.

- To dopiero półmetek tureckiego zgrupowania. Jak oceniasz miniony tydzień?

- Jestem bardzo zadowolony z warunków, jakie zostały nam stworzone do przygotowań. Hotel jest na wysokim poziomie, a baza towarzysząca jest również godna pochwały. Boiska dobrze przygotowanie i choć trochę poorane, to jednak nie sprawiają kłopotów. W pierwszym tygodniu założony plan został zrealizowany i zarówno ja, jak i cała ekipa, oceniamy go dobrze.

- Odliczasz już czas do pierwszego wiosennego spotkania?

- Oczywiście. Pierwszy mecz za niecałe dwa tygodnie. Spotkania o stawkę budzą wielkie emocje, więc już nie mogę się doczekać.

- Postawiłeś już sobie jakieś prywatne cele przed rundą wiosenną?

- Zawsze przygotowuję sobie takie małe założenia. Na pewno chciałbym strzelić jak najwięcej bramek. Więcej niż to było w rundzie jesiennej. To założenie zazwyczaj mi się udawało. Na pewno głównym celem jest jednak próba pogoni za Wisłą i walka do ostatniej chwili o tytuł mistrza.

- Szczyt formy Marka Saganowskiego nadejdzie wraz z początkiem rundy wiosennej?

- Mam nadzieję, że to, co prezentuję w sparingach, to jeszcze nie jest szczyt formy, bo ten ma przyjść dopiero w drugim, trzecim meczu ligowym tak, aby można go było utrzymywać jak najdłużej. Na pewno cieszę się z tego, że ta forma już się stabilizuje. Jestem na tyle doświadczonym zawodnikiem, że powinienem poradzić sobie z utrzymaniem odpowiednio wysokiej formy.

Dowiedz się więcej na temat: Michał Czekaj | szczyt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama