Reklama

Reklama

Rosjanie zabili rodziców. 6-latek napisał do premiera Wielkiej Brytanii

6-letni Ilja Kostuszewycz w trakcie wojny został osierocony. Trafił pod skrzydła fundacji Szachtara Donieck i zaskoczył Darijo Srnę nietypową prośbą.

Rodzice chłopca zginęli podczas bombardowania w Mariupolu. Wolontariuszom udało się wywieźć Ilję z zablokowanego miasta. Zaopiekowała się nim m. in. fundacja Szachtar Social. Znalazł też rodzinę zastępczą - Marię i Wołodymyra Bespałuchów.

Premier Wielkiej Brytanii: Nie jesteście same

Szachtar w Kijowie otworzył boisko w ramach projektu "Come on, play!", na którym trenują młodzi chłopcy z rodzin uchodźców z Mariupola, Łyszczańska, Popasnej czy Winnicy. W czwartek odwiedzili ich dyrektor sportowy Darijo Srna i Serhij Palkin, dyrektor klubu.

W pewnym momencie Ilja podszedł do Srny i zapytał, czy może spełnić jego prośbę. Powiedział, że chce odpowiedzieć na list premiera Wielkiej Brytanii. Boris Johnson napisał w nim m.in.: "W każdym innym roku byście ganiali za piłką, po prostu cieszyli się beztroskim dzieciństwem. Tyle że to nie jest taki rok. Wielu z was doświadczyło rzeczy, których nie powinno. Ukraińskie dzieci uczą nas, co znaczy być silnym, trzymać głowę wysoko w najtrudniejszych czasach. Nie jesteście jednak same. Może zostaliście odłączeni od przyjaciół, ale macie ich miliony na całym świecie" - zapewnił Boris Johnson.

Reklama

Ilja: Chcę znów grać w piłkę w Mariupolu

Według UNICEF dwa miliony ukraińskich dzieci uciekło z kraju, a kolejne 2,5 miliona musiało opuścić swoje domy.

Ilja tak odpowiedział premierowi Johnsonowi: "Chcę, by wojna już się zakończyła i ludzie nie ginęli. Chcę znów grać w piłkę w Mariupolu. Marzę, by dzieci na całym świecie nie doświadczały wojny. Pozdrowienia dla wszystkich dzieci w Wielkiej Brytanii. Dziękuję, że nam pomagacie. Wygramy! Mam kota Frosję. Wysyłam wam flagę Ukrainy, którą narysowałem. Ściskam. Ilja, 6 lat."

Darijo Srna: Znajdę sposób, by dostarczyć list

- Znajdę sposób, by przekazać ten list premierowi. Dziecku, który tyle przeszło, nie można tego odmówić - zapewnił Srna. - Rodzice, którzy zaadoptowali chłopca, dali mu nowe życie. To dla mnie bardzo emocjonalny moment, którego nie potrafię wyrazić słowami. Będziemy wspierać tę rodzinę i każdego, kto tego potrzebuje.

- Niestety, z powodu tej wojny takich historii będzie więcej. Dlatego też wspieramy rodziny, które zajęły się osieroconymi dziećmi. One biorą na siebie wielką odpowiedzialność moralną i finansową - dodał Palkin.

Reklama

Reklama

Reklama