Reklama

Reklama

Rigobert Song wyszedł ze śpiączki

Od niedzieli lekarze walczą o życie legendarnego kameruńskiego piłkarza Rigoberta Songa. Ze szpitala w stolicy Kamerunu Jaunde dotarły dobre wiadomości. 40-latek wyszedł ze śpiączki.

Rigobert Song trafił nieprzytomny do szpitala w niedzielę z powodu tętniaka mózgu. Jego stan był krytyczny. Po dwóch dniach walki o życie byłego piłkarza m.in. Liverpoolu i West Ham United lekarze przekazali dobre wiadomości. "Wyszedł ze śpiączki i tlen został odłączony. Ciśnienie krwi wraca do normy i krwotok mózgowy został opanowany" - potwierdził doktor Louis Joss Bitang Mafok ze szpitala w Jaunde.

Doktor Mafok wyjaśnił, że stan zdrowia Songa poprawił się na tyle, że prawdopodobnie zostanie przetransportowany do Francji na dalsze leczenie. "Samolot medyczny ma przylecieć we wtorek. Po konsultacjach z lekarzami francuskimi podejmiemy ostateczną decyzję" - stwierdził Doktor Mafok.

Słowa wsparcia dla Rigoberta Songa popłynęły od Samuela Eto'o, Jamiego Carraghera, Stana Collymore'a i Robbiego Fowlera.

Rigobert Song to legenda kameruńskiego futbolu. Występował na pozycji obrońcy. W drużynie narodowej rozegrał 137 spotkań. W swojej karierze bronił barw m.in. Liverpoolu, West Ham United, RC Lens, Galatasaray i Trabzonsporu. W 2015 roku został selekcjonerem reprezentacji Czadu.

40-latek jest wujkiem Aleksa Songa - byłego pomocnika Barcelony, który obecnie broni barw rosyjskiego Rubina Kazań.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje