Reklama

Reklama

Rewolucja w sprawie Euro 2020 zatwierdzona

Mistrzostwa Europy w 2020 roku będą rozgrywane w wielu krajach europejskich, a nie jak dotychczas, w jednym lub dwóch. Taką decyzję podjęła w czwartek unia piłkarska (UEFA). Dzięki temu szanse na współorganizowanie turnieju będzie mieć również Polska!

"Za osiem lat gospodarzami turnieju będą różne większe miasta europejskie" - poinformował sekretarz generalny UEFA Włoch Gianni Infantino po spotkaniu Komitetu Wykonawczego w Lozannie.

W 2016 roku Euro zorganizuje Francja. To pierwsze mistrzostwa Starego Kontynentu, w których rywalizować będą 24 drużyny. W ME 2012 w Polsce i na Ukrainie było 16.

Były prezes PZPN Michał Listkiewicz przyznał, że podoba mu się decyzja UEFA o organizacji piłkarskich mistrzostw Europy w 2020 roku w wielu krajach. "Myślę, że chodzi o 10-12 państw" - powiedział

Reklama

"Decyzję musi jeszcze zatwierdzić Kongres. Prezydent UEFA Michel Platini ma różne zaskakujące pomysły, ale ten mi się podoba. Coś nowego, oryginalnego, ciekawego. W tym przypadku chodzi o jednorazową inicjatywę, z okazji jubileuszu mistrzostw Europy (60-lecie turnieju). Później, o ile wiem, ma wrócić dotychczasowa formuła" - zaznaczył Listkiewicz, od wielu lat działający w strukturach UEFA i FIFA.

Zdaniem byłego prezesa PZPN, mistrzostwa w 2020 roku odbędą się w 10-12 krajach. Jakie szanse znalezienia się w tym gronie ma Polska, gospodarz wspólnie z Ukrainą tegorocznego turnieju?

"Naszym atutem są piękne stadiony, ale to nie wystarczy. Trzeba przygotować mocną i staranną aplikację, podobnie jak przed Euro 2012. Pamiętajmy, że do gry włączy się m.in. Rosja, która w 2018 roku zorganizuje mistrzostwa świata, więc również będzie dysponować odpowiednimi obiektami. Teraz jest czas, aby zacząć rywalizować o prawo współorganizacji Euro 2020. To ważne zadanie dla Polski, sama znajomość Zbigniewa Bońka (prezesa PZPN) z Platinim nie wystarczy" - podkreślił Listkiewicz.

Pomysł na rozegranie Euro 2020 w wielu krajach ujawnił latem prezydent UEFA Michel Platini. Francuz chce w ten sposób zaznaczyć 60. rocznicę pierwszej rywalizacji o prymat w Europie. W 1960 roku w ojczyźnie "Trójkolorowych" tytuł zdobyła reprezentacja ZSRR.

"Bardzo mi zależy na takiej formule i będę dążył do tego, żeby wprowadzić ją w życie. Z finansowego punktu widzenia to bardziej korzystne dla wszystkich krajów. Rządy nie będą musiały się martwić o 10 stadionów i lotnisk w 10 miastach, a tylko w jednym" - mówił w czerwcu Platini.

Jego pomysł od razu poparł m.in. były piłkarz niemiecki Franz Beckenbauer. "Na pierwszy rzut oka to wygląda logicznie. Moja wstępna ocena jest pozytywna. Tej idei należy się szacunek. Europa to nie Azja, gdzie podróż między stolicami może trwać kilka godzin. Dlatego zaangażowanie kilku europejskich metropolii nie byłoby problemem" - ocenił "Cesarz", który obecnie jest działaczem niemieckiej federacji piłkarskiej (DFB).

"Nie ma wątpliwości, że włączenie do turnieju ośmiu dodatkowych drużyn to obciążenia finansowe dla państw-gospodarzy" - zaznaczył Infantino. Dodał, o czym wspominał również Listkiewicz, że rozwiązanie dotyczy tylko roku 2020, a nie wszystkich kolejnych ME.

W 2016 roku turniej zorganizuje Francja. To pierwsze mistrzostwa Starego Kontynentu, w których rywalizować będą 24 drużyny - osiem więcej niż dotychczas.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy