Reklama

Reklama

Reprezentant polski na wylocie? Robią czystkę

Przyszłość Jakuba Świerczoka w japońskim Nagoya Grampus rysuje się w czarnych barwach. Po słabym sezonie w klubie dochodzi do prawdziwej czystki, dodatkowo nad polskim napastnikiem wisi widmo dyskwalifikacji za stosowanie środków dopingujących.

17 października zawodnik wystąpił w meczu Azjatyckiej Ligi Mistrzów, gdzie jego klub Nagoya Grampus uległ koreańskiemu Pohang Steelers 0-3. Po spotkaniu polski napastnik został poddany rutynowej kontroli antydopingowej. Jej wyniki wykazały, że w organizmie piłkarza znalazła się niedozwolona substancja.

Dyrektor zwalnia grupowo

Nie wiadomo dokładnie co miał wziąć polski piłkarz, ale wykryto ją podczas kontroli próbki "A". Na razie został tymczasowo zawieszony przez Azjatycką Konfederację Piłkarską, co oznacza, że nie może występować w żadnych oficjalnych spotkaniach.

Tymczasem w jego klubie, po fatalnym zeszłym sezonie, w którym klub z dużymi ambicjami skończył na odległym 15 miejscu w tabeli J1 League, dochodzi do czystki. - Moim zdaniem wkrótce Świerczok opuści Nagoyę - mówi nasz japoński informator.

Reklama

- Nowy sportowy dyrektor, którym został były reprezentant kraju Motohiro Yamaguchi, pozbywa się wszystkich zawodników, których sprowadził poprzedni dyrektor. Świerczok jest drogim zawodnikiem na utrzymaniu Nagoyi, więc jest na celowniku, żeby się go pozbyć. Na jego przykładzie pokazują, jak poprzednie kierownictwo marnowało pieniądze. Z klubem już pożegnał się włoski szkoleniowiec Massimo Ficcadenti oraz siedmiu graczy - informuje nas osoba z Japonii.

Motohiro Yamaguchi, to były pomocnik reprezentacji Japonii, w barwach której zagrał 58 razy i zdobył cztery bramki. Zagrał w historycznych dla reprezentacji Z Kraju Kwitnącej Wiśni mundialu we Francji w 1998, kiedy Japończycy po raz pierwszy zagrali w finałach MŚ. Przez 4 lata grał potem w Nagoya Grampus Eight, gdzie ma status klubowej legendy. Teraz jest tam dyrektorem sportowym. Co do trenera Ficcadenti, to w Nagoyi pracował od 2019 roku.

Świerczok w Nagoya Grampus znalazł się 20 lipca zeszłego roku. Japończycy kupili go z Piasta Gliwice za 2 miliony euro. W 14 ligowych grach zdobył w J1 League 7 bramek. We wrześniu ustrzelił hat tricka w wygranym 4-2 meczu 1/8 Azjatyckiej Ligi Mistrzów z południowokoreańskim Daegu FC. Japończycy w ćwierćfinale przegrali 0-3 z późniejszym finalistą LM Pohang Steelers 0-3. Zespół jednak spisywał się znacznie poniżej oczekiwań na krajowym podwórku, gdzie był przy końcu stawki.

Jakub Świerczok. Długi kontrakt

Piłkarz i klub poprosili o zbadanie próbki "B". Sam zawodnik na swoim twitterowym profilu napisał: "Oświadczam, iż nigdy nie stosowałem jakichkolwiek niedozwolonych środków dopingujących. W trakcie mojej kariery wielokrotnie byłem poddawany kontrolom antydopingowym (w tym w trakcie EURO 2020 w czerwcu 2021 roku) i wszystkie dotychczasowe kontrole kończyły się wynikiem negatywnym. Jednocześnie deklaruję chęć pełnej współpracy ze stosownymi organami antydopingowymi i podejmę wszelkie możliwe kroki w celu wyjaśnienia niniejszej sprawy".

Teraz pozostaje mu czekać, jak wszystko się rozwinie, ale wydaje się, że w Japonii nie ma dla niego miejsca, a po wyjaśnieniu sprawy będzie sobie musiał szukać nowego pracodawcy, choć kontrakt z Nagoya Grampus został w lipcu 2021 roku podpisany aż do końca stycznia 2024.

Michał Zichlarz 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje