Reklama

Reklama

Reprezentacja Francji bije rekordy niepopularności

Piłkarska reprezentacja Francji bije rekordy niepopularności. Według sondażu dziennika "Le Parisien" złą opinię o drużynie prowadzonej przez Didiera Deschamps'a ma aż 82 procent ankietowanych.

Piłkarze pobili na głowę nawet polityków. Sondaż przeprowadzono tuż przed piątkowym towarzyskim meczem na Parc des Princes w Paryżu, gdzie gospodarze pokonali Australię 6-0.

Reklama

Dla 76 proc. ankietowanych wpływ na opinię o reprezentacji mają wciąż afery z mistrzostw świata w RPA w 2010 roku. Francuzi grali na tym mundialu źle, a atmosfera w drużynie i w jej bazie w miejscowości Knysna była fatalna. Ówczesny selekcjoner Raymond Domenech, obrażony przez napastnika Nicolasa Anelkę, kazał mu spakować walizki i wracać do kraju. Potem doszło do bojkotu treningu przez pozostałych zawodników i do innych sprzeczek.

Jak wynika z ankiety, piłkarze reprezentacji są niesympatyczni (85 proc.), przepłacani (84), grają zbyt indywidualnie (84), a tylko w niewielkim stopniu utalentowani (24 proc.), zmotywowani (10), respektują zasady fair-play (16) i są przywiązani do barw narodowych (8).

Na pytanie, kto jest twoim ulubionym piłkarzem reprezentacji, najwięcej osób wymieniło bramkarza Hugo Llorisa (39 proc.). Dalsze miejsca zajęli: Mathieu Valbuena (16), Franck Ribery (9), Blaise Matuidi (7), Karim Benzema (5) i Samir Nasri (2). 22 procent ankietowanych nie wskazało na żadnego zawodnika.

Stosunkowo dobrą opinią cieszy się Deschamps, który - zdaniem 56 proc. pytanych - powinien pozostać na stanowisku selekcjonera nawet w wypadku braku awansu do mundialu w Brazylii. W osiągnięcie tego sukcesu wierzy tylko 34 proc. Francuzów.

Wszystko wskazuje na to, że "Trójkolorowi" zakończą eliminacje na drugim miejscu w swojej grupie, za Hiszpanią, i o awans do mistrzostw świata zagrają w barażach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje