Reklama

Reklama

Real w pościgu za Barcą

Juan Roman Riquelme mówił przed meczem z Realem w Madrycie, że w ekipie rywali najbardziej obawia się Zidane'a i Ronaldo. Argentyńczyk nie rzucał słów na wiatr. To właśnie za sprawą genialnego Francuza i fenomenalnego Brazylijczyka "Królewscy" pokonali Villarreal 2:1 w sobotnim spotkaniu 33. kolejki hiszpańskiej Primera Division.

Podopieczni Wanderleya Luxemburgo zachowali w ten sposób szansę na mistrzowski tytuł.

Reklama

Na Santiago Bernabeu przez ponad godzinę "Królewscy", chociaż grali lepiej od przeciwnika (doskonałą sytuację po akcji Ronaldo zmarnował Beckham), to jednak nie potrafili znaleźć sposobu na udokumentowanie swojej przewagi. Jakby tego było mało, "Submarinos" prowadzili po golu Riquelme z rzutu karnego, odgwizdanego za kontrowersyjny faul Pavona na Forlanie.

Fani "blancos" czekali na gola swoich pupili aż do 70. minuty. Zidane kapitalnie zagrał w pole karne do Ronaldo i ten strzałem głową doprowadził do wyrównania. Niespełna dwie minuty później drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Walter Samuel, ale osłabienie podziałało tylko mobilizująco na "Królewskich". Nie minęły następne dwie minuty, a Ronaldo uruchomił szarżującego Michela Salgado i obrońca Realu zdobył jak się potem okazało zwycięskiego gola. Już w doliczonym czasie gry za przepychanki przy linii końcowej boiska kolejne czerwone kartki ujrzeli Zidane i Quique Alvarez.

Zobacz wyniki 33. kolejki hiszpańskiej Primera Division oraz tabelę

Dowiedz się więcej na temat: kolejka | królewscy | Primera Division | Zinedine Zidane | Cristiano Ronaldo | Real

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje