Reklama

Reklama

PZPN uregulował zaległości

Polski Związek Piłki Nożnej wpłacił w poniedziałek ponad 8,8 mln złotych zaległych podatków, wraz z odsetkami - poinformował wiceprezes PZPN Eugeniusz Kolator.

Tym samym dobrowolnie zastosował się do decyzji dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie.

"O godz. 12.30 PZPN dobrowolnie dokonał przelewu kwoty w wysokości 8 858 459 zł. i 88 gr." - powiedział Kolator na konferencji prasowej.

Reprezentujący PZPN mecenas Dariusz Trzaska zapowiedział odwołanie od wyników kontroli skarbowej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i ewentualnie późniejszą kasację w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

"Płynność związku nie został zachwiana i nadal będziemy pokrywać wszystkie zobowiązania. Dokładnego budżetu nie ujawnię, choć w zależności od tego czy Polska w danym roku bierze udział w finałach dużej imprezy oscyluje on w granicach 28-55 milionów złotych" - wyjaśnił wiceprezes PZPN.

Reklama

"Prosimy nie martwić się też o zjazd wyborczy - mam doskonałą umowę na wynajem sali i całkowite koszty wyniosą zapewne około 80 tysięcy złotych" - dodał.

Jak wyjaśnił 98 procent budżetu pochodzi ze źródeł prywatnych i sponsorzy nie życzą sobie ujawniania konkretnych kwot. Większość środków przeznaczane jest na działalność reprezentacji Polski wszystkich szczebli oraz szkolenie młodzieży. Około 7-8 procent środków pochłania administracja.

Kontrola w związku została przeprowadzona w latach 2006-2008, a dotyczyła lat 2004-2005. Wykazała nieprawidłowości podatkowe przy sprzedaży przez PZPN praw do telewizyjnych transmisji meczów.

"Nie jest prawdą, że organy działają w sposób samodzielny, niezależny. Wiem, że w Ministerstwie Finansów co najmniej dwa razy odbyła się narada, w której uczestniczyli dyrektorzy Urzędów Kontroli Skarbowej z miast, w których grały kluby pierwszoligowe w sezonach 2004-05. W stosunku do tych zespołów podjęto taką samą procedurę kontrolną, jak wobec PZPN. Byłem przesłuchiwany w pięciu sprawach, ale rozstrzygnięć ostatecznych nie ma. Jeden klub dobrowolnie poddał się karze i zapłacił" - powiedział Kolator.

"Od tej samej kwoty chce się dwukrotnie pobrać podatek VAT. To niedopuszczalne przekroczenie uprawnień. Jeśli sąd uzna nasze racje, to Urząd zwróci nam pieniądze z odsetkami" - dodał.

Kwestia dotyczy niezapłaconego podatku VAT o umowy sprzedaży praw telewizyjnych za spotkania ekstraklasy. Zgodnie z przepisami Unii Europejskiej takie prawa objęte są ustawą o VAT, ale przed przystąpieniem Polski do Wspólnoty nie były.

"Niezapłacenie VAT wynikało z różnic w interpretacji przepisów. Można było bowiem uzyskać zwolnienie po zarejestrowaniu w Urzędzie Skarbowym umów dotyczących licencji. PZPN zarejestrował dokumenty dotyczące przeniesienia praw autorskich i nie jest to kwestionowane w postępowaniach" - wyjaśnił mecenas Trzaska.

"Jest to sprawa kluczowa nie tylko dla PZPN, ale i innych dyscyplin sportu. Jeśli okaże się, że należało zapłacić VAT, to dotknie to także inne związki, które w tym czasie sprzedawały prawa do transmisji" - dodał.

Decyzja Urzędu Kontroli Skarbowej o konieczności uregulowania długu zapadła w kwietniu bieżącego roku, a odwołanie złożone przez związek nie przyniosło rezultatu.

Prezes Kolator zapowiedział wnikliwą analizę faktu wypłynięcia do mediów kwestii zaległości podatkowych, objętych tajemnicą skarbową. W przypadku odkrycia naruszeń w działaniach urzędników PZPN zamierza złożyć w tej sprawie doniesienie do prokuratury.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy