Putin dostał wiadomość. To kończy wojnę w jednej chwili. Anglicy reagują
Najtęższe umysły tego świata głową się, co zrobić, aby możliwie najszybciej i na sprawiedliwych warunkach zakończyć toczące się wojny. W naszej części Europy najbardziej tragiczny jest konflikt zbrojny w Ukrainie, wywołany przez Federację Rosyjską. Bardzo ciekawy pomysł, jak gasić w zarodku chęć do przelewania krwi, zgłosił legendarny piłkarz Eric Cantona. Można założyć, iż gdyby jego pomysł na rewolucję w prawie międzynarodowym znalazł akceptację, świat były nieporównywalnie spokojniejszy.

Już ponad cztery lata - tyle trwa inwazja Rosji na Ukrainę. A dokładnie 4 lata i 20 dni. Mówimy tutaj o pełnoskalowej wojnie, bo w szerszym ujęciu, dotykając tylko wydarzeń najświeższych, nieszczęścia ostatnich lat zaczęły się od aneksji Krymu i walk w Donbasie. Przyjmując tę datę za początek najświeższej wojny, mówimy o wydarzeniach, trwających już ponad 12 lat.
Eric Cantona wysyła Putina, Trumpa, Netanjahu na front wojenny
Znawcy wschodu oraz Rosji, a także ludzie, wyspecjalizowani w tematyce KGB, czyli głównej radzieckiej służby specjalnej działającej w latach 1954-1991 (Putin to były KGB-ista) przekonują, że kłamstwo to drugie imię przywódcy Rosji. To dlatego na dyplomacji ze swoim vis-a-vis już niejednokrotnie zęby wybił sobie Donald Trump. Już abstrahując od tego, że wojnę planował zakończyć w ciągu godzin, kilkukrotnie zapowiadał przełom, który dotąd nigdy nie nastąpił.
A od niedawna Stany Zjednoczone militarnie weszły w inny region świata, uderzając razem z Izraelem w Iran, co wywołało potężne reperkusje na świecie. Również te paliwowe, co wydatnie odczuwamy już także w Polsce.
Czy odrzucając idealistyczny porządek świata, dałoby się zrobić tak, aby znacznie bardziej zmarginalizować prawdopodobieństwo wypowiadania wojen? Nie od dziś wielkim pacyfistą jest ten, który słynął z efektownej, ale i twardej gry na boisku, czyli były reprezentant Francji Eric Cantona. Jeden z najbardziej charakternych asów futbolu ostatnich dekad.
59-latek był gościem programu "Clique" we francuskim Canal+. Podczas wielowątkowej rozmowy pojawił się także tragiczny temat, czyli właśnie wojenny. W jednej z wypowiedzi rozstrzygnął, że żadne z jego dzieci nie wzięłoby udziału w wojnie, aby nie zapłacić najwyższej ceny za... Między innymi za tchórzostwo przywódców tych państw. I tak oto doszedł do clue swojego stanowiska w sprawie konfliktów zbrojnych.
Zaproponował bowiem rozwiązanie, które powstrzymałoby tych wszystkich, dla których akurat ich życie jest największym darem.
- Chciałbym stworzyć prawo, o które zwrócilibyśmy się do międzynarodowego trybunału, czyli prawo międzynarodowe. Ono stanowiłoby, że jeśli jakiś prezydent zdecyduje się na wojnę, powinien jako pierwszy udać się na linię frontu. Zamiast wysyłać 18-latków. Wtedy, myślę, byłoby znacznie mniej wojen - ogłosił Cantona.
Nie sposób nie zgodzić się z słusznością takiego postulatu. Pytanie czy, niestety, nie jest to nazbyt idealistyczna wizja...
Wypowiedzi Francuza odbijają się głośnym echem. W ostatnich godzinach przełożenia jego słów dokonały angielskie media, akcentując że pomysłodawcą jest były gwiazdor Manchesteru United.
"Cantona jest znany ze swojej zdecydowanej postawy antyfaszystowskiej i antywojennej. Często korzysta z Instagrama, aby kwestionować to, co uważa za "podwójne standardy" w globalnym zarządzaniu. We wrześniu 2025 roku zastanawiał się, dlaczego FIFA i UEFA szybko zawiesiły Rosję, ale nie podjęły podobnych działań wobec Izraela" - przypomina portal lbc.co.uk.














