Reklama

Reklama

​Puchar Polski. Jarosław Klauzo, prezes Chojniczanki: Pokazać się

Drugoligowa Chojniczanka jedzie na mecz Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin z apetytem na niespodziankę.

Maciej Słomiński, Interia: W poprzednim sezonie murawa Chojniczanki została zmodernizowana, mimo tego nie możecie rozegrać meczu 1/8 finału Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin u siebie. Mecz (transmisja w Polsat Sport, czwartek, godz. 17.30) został przeniesiony z Chojnic do Lubina.

Reklama

Jarosław Klauzo, prezes Chojniczanki Chojnice: - Mamy zainstalowaną podgrzewaną murawę, który nie jest  podłączona do czynnika źródła ciepła. Inwestycja ta jest podzielona na dwa etapy. Wykonany został pierwszy etap, wymagający więcej czasu i kosztów. Etap drugi będzie realizowany w momencie kiedy będzie to konieczne do gry w I lidze . W zaistniałej sytuacji nie można mieć do nikogo pretensji.

Mówi się, że Puchar Polski jest "turniejem tysiąca drużyn", a jednak okazuje się, że większe szanse mają drużyny z wyższej klasy rozgrywek, które dysponują lepszymi boiskami.

- 11 lutego zagranie meczu na boisku klubu z ligi niższej niż Ekstraklasa graniczy z cudem. Moim zdaniem w związku z panującą pogodą i jej prognozami ta runda PP powinna być przesunięta na przełom lutego i marca .

Chojniczanka traci atut własnego boiska.

- Szkoda, ale trzeba z pokorą spojrzeć na to co mamy za oknami. Zostaje mieć nadzieję, że mecz w Lubinie się odbędzie. Gdybyśmy tam pojechali, a mecz mimo wszystko by się nie odbył to byłby to najczarniejszy scenariusz.

Jedziecie do Lubina sprawić sensację?

- Chcemy dobrze się pokazać. Mamy apetyt na niespodziankę,  ale też wielki szacunek dla rywala, który gra dwie klasy wyżej. W ostatnich latach dobrze wypadaliśmy w meczach z klubami Ekstraklasy, ale żadnej sensacji nie sprawiliśmy. Z każdą porażką z drużyną z Ekstraklasy jesteśmy bliżsi zwycięstwa, może stanie się to właśnie teraz?

Puchar to święto, codziennością jest liga. Na drugoligowym półmetku jesteście na trzecim miejscu w tabeli. Czy stawiacie sobie za cel powrót do I ligi?

- Daleko nam do wznoszenia haseł o awansie za wszelką cenę. Do dobrego człowiek łatwo się przyzwyczaja, my się przyzwyczailiśmy do I ligi, w której Chojniczanka grała siedem lat. Nie po to Miasto Chojnice inwestowało w rozwój infrastruktury sportowej, żebyśmy grali tylko w II lidze. Wiadomo, że boisko wszystko zweryfikuje i  że pieniądze nie grają. Naszym celem minimum jest zagranie w barażach.

Mówi się, że lepsze jest wrogiem dobrego. Jakiś czas temu Chojniczanka miała trenera Krzysztofa Brede, rozstaliście się, mimo że z nim u steru otarliście się o awans do Ekstraklasy, zajmując trzecie miejsce w I lidze.

- Nie zwolniliśmy trenera Brede. Rozstaliśmy się ponieważ jego oczekiwania były przez nas nie do spełnienia, Chojniczanki na to nie było stać. Trener oczekiwał szybkiego rozwoju, poszedł do Podbeskidzia Bielsko-Biała, z którym po roku zrobił awans do Ekstraklasy. Chwała mu za to.

Rozmawiałem ostatnio z trenerem Brede, mówił, że początkowo miał żal po rozstaniu, ale z perspektywy czasu jest wdzięczny Chojniczance za szansę i naukę jaką u was odebrał.

- Zrobił kawał dobrej roboty, rozwinął się i wypromował. Czas goi rany, mamy dziś bardzo dobre relacje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje