Reklama

Reklama

Puchar Peru. Ćwierćfinał zakończony bijatyką. Piłkarze opuszczali stadion w przyczepie dla koni

Mieszkańcy Ameryki Południowej znani są ze swojej porywczości i emocjonalnego podejścia do futbolu, ale to, co wydarzyło się w Peru po meczu Deportivo Garcilaso - Deportivo Llacuabamba, przekroczyło wszelkie granice. Ćwierćfinałowe starcie zakończyło się regularną bijatyką. Sędziów musiał bronić przed wściekłymi kibicami kordon policji uzbrojony w tarcze i pałki, a piłkarze gości opuszczali stadion... w przyczepie dla koni.

Drużyna Llacuabamba broniła w meczu rozgrywanym w Cuzco dwubramkowej zaliczki z pierwszego spotkania. Rewanż zakończył się remisem 1-1, lecz przyjezdni nie mogli świętować awansu - zamiast tego musieli uciekać w trosce o swoje bezpieczeństwo.

Tuż przed końcowym gwizdkiem arbiter pokazał czerwoną kartkę jednemu z piłkarzy Deportivo Garcilaso, po czym zakończył zawody. Na murawę momentalnie wbiegła grupa kibiców, jeden z nich uderzył piłką w głowę sędziego liniowego.

Naprzeciw napastnikom ruszył golkiper przyjezdnych, lecz sam niewiele mógł zdziałać. Interweniować musiała policja, która broniła sędziów przed rozszalałym tłumem. Swoją złość postanowili rozładować nie tylko fani, ale też członkowie pokonanej w dwumeczu ekipy.

Reklama

Po spotkaniu drużyna Llacuabamba próbowała opuścić stadion w swoim autobusie - został on jednak obrzucony kamieniami. W związku z tym, zgodnie z rekomendacją policjantów, piłkarze musieli wsiąść do ciężarówki, którą na co dzień przewożone są konie.

- W taki sposób musimy opuszczać stadion. To haniebne - mówił jeden z działaczy Llucuabamby, który filmował wyjazd drużyny z obiektu w Cuzco.

Jak donosi angielski dziennik "The Sun", po zamieszkach nie odnotowano poważnych urazów, a cała sprawa jest teraz badana przez odpowiednie służby.

TB

Dowiedz się więcej na temat: Peru | bijatyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje