Reklama

Reklama

Puchar Narodów Afryki. Trzech polskich trenerów w turnieju

Takiego turnieju o mistrzostwo Czarnego Lądu jeszcze nie było. Podczas tegorocznego XXXI Pucharu Narodów Afryki jest trójka szkoleniowców z polskimi paszportami. Nie brakuje też zawodników, którzy swego czasu grali w Ekstraklasie.

Puchar Narodów Afryki - sprawdź wyniki, terminarz, tabele

Do udziału Henryka Kasperczaka w najważniejszej sportowej imprezie w Afryce wszyscy już się przyzwyczaili. Tegoroczny turniej jest już siódmym z udziałem naszego szkoleniowca. Zaczął w 1994 roku z Wybrzeżem Kości Słoniowej, potem była dwa razy z rzędu Tunezja, Mali (również dwa razy), Senegal i teraz ponownie Tunezja. Przebija go tylko Francuz Claude Le Roy, będący na PNA po raz dziewiąty i prowadzący teraz Togo, które wczoraj zremisowało 0-0 z broniącym tytułu Wybrzeżem Kości Słoniowej.

Reklama

Dziewięć lat temu, podczas Pucharu Narodów rozgrywanego w Ghanie, była obecna dwójka naszych trenerów. Oprócz prowadzącego wtedy "Lwy Terangi" z Senegalu Henriego, był jeszcze także Krzysztof Zięcik. Ten były piłkarz Pogoni Szczecin i GKS Jastrzębie, we Francji skończył prestiżową szkołę trenerską w Clairefontaine. W latach 2007-2008 był asystentem doświadczonego francuskiego szkoleniowca Roberta Nouzaret, który prowadził reprezentację Gwinei. Z "Syli Nationale", bo taki jest przydomek zespołu z Afryki Zachodniej, awansowali w 2008 do ćwierćfinału rozgrywek.

Podczas tegorocznego turnieju rozgrywanego na stadionach Gabonu, jest aż trzech trenerów z polskimi paszportami. Trener Kasperczak prowadzi "Orły Kartaginy" z Tunezji, trener Bogusław Baniak jest z kolei w sztabie szkoleniowym reprezentacji Burkina Faso, gdzie od 1,5 roku pracuje. Jest też Avram Grant. Ten wybitny izraelski szkoleniowiec w czerwcu zeszłego roku, w ambasadzie RP w Londynie, odebrał polski paszport. Jak sam mówił zależało mu na tym, bo jego rodzina, ojciec i dziadek, pochodzili z Mławy. Grant, w przeszłości szkoleniowiec m.in. Chelsea Londyn, z powodzeniem pracuje teraz w Afryce. Dwa lata temu, z prowadzoną przez siebie reprezentacją Ghany, doszedł do finału Pucharu Narodów, gdzie lepsze w karnych okazały się "Słonie" z Wybrzeża Kości Słoniowej. Teraz jego zespół też należy do głównych faworytów turnieju. Dziś rywalem "Czarnych Gwiazd" jest w popołudniowym meczu Uganda.

W tegorocznym turnieju nie brakuje też zawodników, którzy grali w Ekstraklasie. Najbardziej "polską" ekipą jest Burkina Faso. W zespole "Ogierów" gra dwójka dobrze znanych u nas zawodników. To była gwiazda Górnika Zabrze Prejuce Nakoulma oraz Lechii Gdańsk Abdou Razack Traore. Obaj wystąpili w pierwszym meczu z Kamerunem, który zakończył się remisem 1-1.

- Jak będzie na tegorocznym Pucharze Nardów? Chciałbym, żeby dużą rolę odegrała prowadzona przez Heńka Kasperczaka reprezentacja Tunezji. Życzyłbym sobie takiego "polskiego finału", z trenerem Kasperczakiem na ławce, a ze mną na trybunach - mówi z uśmiechem Bogusław Baniak, który dla Piłkarskiej Federacji Burkina Faso przygotować ma specjalny raport dotyczący turnieju.

Znanych z polskich boisk zawodników nie brakuje też w innych zespołach. W pierwszych spotkaniach z dobrej strony pokazali się obrońcy Costa Nhamoinesu (kiedyś Zagłębie Lubin, obecnie Sparta Praga) był silnym punktem zespołu w starciu z faworyzowaną Algierią (2-2). Z dobrej strony pokazał się też inny były zawodnik Lechii Rudinilson (pięć występów w Ekstraklasie). Choć jest w tej chwili bez klubu, to dobrze radził sobie w pojedynkach z gwiazdą gospodarzy Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, a jego Gwinea Bissau niespodziewanie zremisowała w meczu otwarcia z Gabonem 1-1.

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL