Reklama

Reklama

Puchar Narodów Afryki. Senegal zagra z Algierią w finale

Wczoraj w nocy poznaliśmy finałową parę 32. Africa Cup of Nations. W finałowym spotkaniu, które odbędzie się na Cairo International Stadium w piątek wieczorem, Senegal zmierzy się z Algierią. Ta po dramatycznym spotkaniu pokonała Nigerię 2-1, zdobywając decydującego gola w ostatniej akcji spotkania.

"Lwy Terangi" z Senegalu wyrównały rachunki z Tunezyjczykami za przegrany ćwierćfinał z 2004 roku, kiedy to uległy na stadionie Rades pod Tunisem 0-1. Po tamtym meczu Senegalczycy mieli sporo pretensji do sędziego Ali Bujsaima ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, który kilka lat wcześniej z trenerskiej ławki, podczas rozgrywek o Puchar Narodów, usunął Henryka Kasperczaka, prowadzącego wtedy Wybrzeże Kości Słoniowej.

Kapitanem zespołu z Afryki Zachodniej był wtedy Aliou Cisse, teraz selekcjoner "Lwów Terangi". Wczoraj Senegalczycy wygrali 1-0 po samobójczym trafieniu Dylana Bronna w dogrywce, a wcześniej złej interwencji tunezyjskiego bramkarza Moueza Hassena. W regulaminowym czasie jedenastek nie wykorzystali Ferjani Sassi oraz Henri Saivet. Senegalczycy nie wykorzystali już w tym turnieju aż trzech karnych, bo wcześniej dwa razy pudłował Sadio Mane, w spotkaniu z Kenią oraz Ugandą. 

Reklama

Lepszy futbol i znacznie więcej emocji było w drugim półfinałowym starciu. Algieria prowadziła do przerwy po... samobójczym trafieniu Williama Troosta-Ekonga. Wyrównał z rzutu karnego w końcówce Odion Ighalo. O tym, że tak było, zdecydował VAR. Gambijski sędzia Bakary Papa Gassama miał sporo wątpliwości co do takiej decyzji, ale ostatecznie wskazał na jedenasty metr. Dzięki trafieniu 30-letni Ighalo jest najskuteczniejszym zawodnikiem turnieju z czterema bramkami na koncie.

W ostatnich minutach "Lisy Pustyni" poderwał do walki Ismael Bennacer. Były reprezentant Francji juniorów najpierw huknął w poprzeczkę, a w jednej z ostatnich akcji wywalczył rzut wolny, po którym piłkę do siatki skierował Riyad Mahrez, wykorzystując to, że źle ustawiony był nigeryjski bramkarz Daniel Akpeyi.

W tej sytuacji w piątek w wielkim finale gra Senegal z Algierią. "Lwy Terangi" zagrają bez swojego lidera linii defensywnej Kalidou Koulibaly'ego, który musi pauzować za żółte kartki. To będzie spore osłabienie.

Dla jedenastki z Afryki Zachodniej to drugi finał w historii. W 2002 roku przegrała po serii karnych finał z Kamerunem. Teraz ma być historyczne mistrzostwo, do którego Senegalczyków ma poprowadzić Sadio Mane. Algieria w finale jest po raz trzeci. W 1980 roku przegrała decydujący mecz z Nigerią. Triumfowała raz, w 1990 roku, kiedy turniej organizowała u siebie, a liderem zespołu był słynny Rabah Madjer.

W tegorocznym turnieju "Lisy Pustyni", których trenerem jest Djamel Belmadi, grają świetnie. Stracili dotąd ledwie dwie bramki, a strzelili aż 12. Z Senegalem zmierzyli się w grupie 27 czerwca i po trafieniu Mohameda Belaili wygrali 1-0. Jak będzie w finale, dowiemy się w piątek. Wcześniej w środę mecz o trzecie miejsce, w którym Nigeria zagra z Tunezją.  

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL