Reklama

Reklama

Puchar Konfederacji: Kamerun - Chile 0-2

Kamerun przegrał z Chile 0-2 w meczu grupy B Pucharu Konfederacji. W pierwszej połowie arbiter unieważnił gola dla Chilijczyków po analizie wideo, a w drugiej, także dzięki VAR, naprawił błąd sędziego liniowego, który sygnalizował spalonego i zaliczył bramkę dla ekipy Chile.

Puchar Konfederacji - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabele!

Reklama

Przed rozpoczęciem spotkania znacznie bardziej zaskoczył Juan Antonio Pizzi. Selekcjoner Chilijczyków posadził na ławce rezerwowych Claudio Bravo i Alexisa Sancheza. Obaj przyjechali do Rosji, mimo tego, że stracili końcówkę sezonu w swoich klubach, borykając się z urazami. W wyjściowym składzie Kameruńczyków znalazł się natomiast Arnaud Djoum, który w 2015 roku rozegrał trzy spotkania w Ekstraklasie w barwach Lecha Poznań.

Mistrzowie Ameryki Południowej mogli objąć prowadzenie jeszcze przed upływem 60. sekundy, kiedy Eduardo Vargas trafił w słupek bramki "Nieposkromionych Lwów". Kameruńczycy mieli sporo szczęścia, bo później piłka odbiła się od pleców Fabrice'a Ondoi, ale zamiast wtoczyć się do bramki, wyleciała za linię końcową.

Chwilę później, kameruński bramkarz stanął na wysokości zadania, odbijając piłkę po próbie Jose Fuenzalidy. W 11. minucie Gonzalo Jara popełnił błąd na połowie Kamerunu, a podopieczni Hugo Broosa ruszyli z błyskawiczną kontrą. Na bramkę Johnny'ego Herrery uderzył Vincent Aboubakar, ale zmiennik Bravo zdołał odbić piłkę.

Kwadrans później, z dystansu huknął Edson Puch, ale Ondoa po raz kolejny potwierdził, iż nie było przypadku w tym, że piłkarskiego rzemiosła uczył się w Barcelonie. Pięć minut przed zejściem do szatni, kolejną okazję miał Vargas, ale snajper Chile po raz kolejny nie trafił w światło bramki, przenosząc piłkę nad poprzeczką.

Napastnik Tigres UANL nie zraził się jednak i spróbował po raz trzeci. Otrzymał kapitalne podanie od Arturo Vidala i "podcinką", w sytuacji oko w oko, pokonał Ondoę. Kilka chwil później sędzia wprawił jednak wszystkich w konsternację, ogłaszając, że po wideo-weryfikacji gol nie został uznany, bo Vargas był na spalonym. Telewizyjna powtórka pokazała, że sytuacja była bardzo stykowa, ale napastnik był minimalnie wysunięty.

W 58. minucie na boisku pojawił się gwiazdor ekipy Chile -  Alexis Sanchez.

Kameruńczycy znacznie lepiej prezentowali się po zmianie stron. W 67. minucie przed szansą stanął Benjamin Moukandjo, ale spudłował z rzutu wolnego.

Kolejne okazje wypracowali jednak Chilijczycy. Po chwili groźnie strzelał Eduardo Vargas, lecz obrońca zdążył zmienić lot piłki, a w 72. minucie Mauricio Isla powinien z bliska wbić futbolówkę do bramki. W końcu w 81. minucie objęli prowadzenie po akcji największych swoich gwiazd. Z lewej strony dośrodkował Sanchez, a Vidal potwierdził, że potrafi wygrywać pojedynki w powietrzu z wyższymi rywalami i głową trafił do siatki z sześciu metrów.

Sanchez miał znakomitą okazję, żeby podwyższyć na 2-0. Wymanewrował bramkarza i jednego obrońcę, ale trafił w drugiego! Piłkę dobił jednak Eduardo Vargas. Sędzia, nie wiedzieć czemu, podniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego. Arbiter główny zaliczył jednak gola dzięki VAR.

Kamerun - Chile 0-2 (0-0)

Bramki: 0-1 Arturo Vidal (81.), 0-2 Eduardo Vargas (90. + 1)

Kamerun: Fabrice Ondoa - Ernest Mabouka, Michael Ngadeu-Ngadjui, Adolphe Teikeu, Collins Fai - Sebastien Siani, Andre-Frank Zambo, Arnaud Djoum - Christian Bassogog, Vincent Aboubakar, Benjamin Moukandjo.

Chile: Johnny Herrera - Mauricio Isla, Jean Beausejour, Gonzalo Jara, Gary Medel, Jose Fuenzalida (64. Leonardo Valencia) - Arturo Vidal, Marcelo Diaz, Charles Aranguiz (71. Francisco Silva) - Edson Puch (58. Alexis Sanchez), Eduardo Vargas.

Sędzia: Damir Skomina (Słowenia).

KK, MZ

Dowiedz się więcej na temat: puchar konfederacji

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje