Reklama

Reklama

Przed meczem ze Spartakiem Gołębiewski pozdrawia… Papszuna

Marek Gołębiewski przed meczem ze Spartakiem Moskwa zapowiada lepszą grę w ofensywie, w porównaniu ze spotkaniami z Napoli i Leicester. Podczas konferencji prasowej szkoleniowiec Legii pozdrowił… Marka Papszuna.

Jeśli Legii wygra ze Spartakiem to zagra w kolejnej rundzie Ligi Europy. Każdy inny wynik oznacza odpadnięcie z europejskich pucharów. 

- Uważam, że ten mecz jest bardzo ważny dla klubu pod względem finansowym i rozwoju - powiedział Gołębiewski. - Jak wiemy, sytuacja w lidze jest, jaka jest. Mecz ze Spartakiem plus Puchar Polski to jest jedna z dróg, którą chcemy podążać, żeby było lepiej. Priorytetem jest dla Legii wygrywanie każdego spotkania, tak samo będzie jutro i w niedzielę. Na pewno jest niemoc ligowa, myślimy o tym, chcemy to zmienić. Zawsze gramy o trzy punkty - mówił trener Legii.

Reklama

Gołębiewski ma swój pomysł na rozegranie meczu z wicemistrzami Rosji. 

- Jaki jest pomysł na ten mecz? Musimy wygrać, zagrać lepiej w ofensywie niż z Leicester i Napoli. Musimy zagrać odważniej. Nie jest łatwo godzić grę w lidze i europejskich pucharach. Z naszej grupy tylko Napoli dobrze radzi sobie w lidze. Musimy zagrać mądrze w defensywie i skupić się na dobrym, szybkim ataku. Jeśli chcemy awansować, musimy strzelić co najmniej jedną bramkę i zagrać skutecznie w defensywie. Trener Czesław Michniewicz grał w poprzednim meczu ze Spartakiem, a także z Leicester, piątką obrońców, bronił się skutecznie i wyprowadzał kontrataki. To przyniosło Legii sześć punktów. Nam się to nie udało, straciliśmy trzy i cztery bramki w ostatnich meczach Ligi Europy - powiedział szkoleniowiec mistrza Polski.

Kontuzja Mladenovicia. Gołębiewski pozdrawia... Papszuna

Przed meczem ze Spartakiem poprawiła się sytuacja kadrowa Legii.

- Sytuacja kadrowa jest nieco lepsza, wraca trzech zawodników - Lirim Kastrati, Mattias Johansson i Rafael Lopes. Niestety jeden wypadł. Filip Mladenović ma problem z kolanem, dzisiaj ma zabieg iniekcji. Długo się już z tym zmaga, trzeba to podleczyć - zdradził Gołębiewski, który na koniec konferencji pozdrowił swojego kolegę.

- Chciałbym serdecznie pozdrowić Marka Papszuna, bo znamy się osobiście. Informacje, że Legia chce go zatrudnić nie wpływają na moją pracę. Myślę, że na zawodników też nie. Są profesjonalistami, w każdym meczu wychodzą grać o trzy punkty. Ja się tym w ogóle nie zajmuję, robię swoją pracę i mam nadzieję, że jutro będziemy mogli cieszyć się ze zwycięstwa - zakończył Gołębiewski.

asz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje