Reklama

Reklama

Przebudzenie Legii, Łęczna górą w Zabrzu

Legia w końcu zwycięska. Warszawianie, którzy nie potrafili wygrać od sześciu kolejek ligowych, pokonali w sobotę na własnym stadionie Lecha Poznań 3:0.

W 21. serii spotkań Idea Ekstraklasy skończyła się świetna passa Górnika Zabrze. Niepokonani wiosną podopieczni Marka Wleciałowskiego musieli na Roosevelta uznać wyższość innego Górnika, z Łęcznej, przegrywając 0:3.

Reklama

Mecze Legii z Lechem zawsze są ekscytujące. Tym razem na plan pierwszy wysuwała się osoba Pawła Kaczorowskiego, który jeszcze w poprzedniej rundzie był graczem "Kolejorza", a teraz reprezentuje barwy warszawskiego zespołu.

Kibice w Poznaniu nie wybaczyli Kaczorowskiemu przenosin do stolicy, a fani w Warszawie nie są do niego przekonani. Chodzi o słynną już sprawę śpiewania obraźliwych piosenek pod adresem Legii przez piłkarzy Lecha, po finałowym meczu Pucharu Polski w ubiegłym sezonie.

W sobotę Kaczorowski pokazał jednak, że jest dobrym piłkarzem. To on w dziewiątej minucie rozegrał piłkę z Wojciechem Szalą, Obrońca Legii dośrodkował, a Bartoszowi Karwanowi nie pozostało nic innego jak umieścić piłkę w bramce. Chwilę później gospodarze prowadzili już 2:0. Tomasz Kiełbowicz wykonywał rzut wolny z prawej strony, niedaleko linii końcowej. Wszyscy, łącznie z Krzysztofem Kotorowskim, byli pewni, że legionista zacentruje, a ten strzelił i zmieścił piłkę obok pierwszego słupka.

- Dwa szybko stracone gole ustawiły spotkanie - powiedział po meczu Rafał Lasocki, obrońca "Kolejorza". Co prawda na początku drugiej połowy dwukrotnie groźnie uderzał Piotr Reiss, ale Artur Boruc był na posterunku. W 60. minucie gospodarze po raz trzeci znaleźli drogę do siatki Lecha. Z prawej strony zacentrował Kaczorowski, a Karwan uderzeniem z 10 m pokonał Kotorowskiego.

Sobotnie spotkanie na Łazienkowskiej rozpoczyna festiwal pojedynków między tymi drużynami. 11 maja w Poznaniu Legia i Lech spotkają się ponownie w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski. Rewanż tydzień później w Warszawie.

Trener Amiki Wronki Maciej Skorża postawił w spotkaniu z GKS-em Katowice na atak, ale nie można mu się dziwić. Jego podopieczni nie wygrali od sześciu spotkań, a kiedy można przełamać złą passę, jak nie w meczu z autsajderem? I w sobotę "kuchenni" wygrali, ale tylko 1:0, po bramce zdobytej przez Pawła Kryszałowicza w 15. minucie. Gospodarze mieli okazje na strzelenie kolejnych bramek, ale zawiodła ich skuteczność.

Serię remisów przerwała Pogoń Szczecin. "Portowcy", którzy w czterech ostatnich meczach dzielili się punktami z rywalami, pokonali Wisłę Płock 2:0. Bramki dla Pogoni zdobywali obcokrajowcy - Urugwajczyk Claudio Milar z karnego i Brazylijczyk Andradina.

W Zabrzu miejscowy Górnik, osłabiony brakiem Marcela Liczki, Joao Paulo Heidemanna (obaj kontuzje) oraz Piotra Lecha (kartki), nie sprostał gościom z Łęcznej w meczu drużyn, które do soboty były niepokonane w rundzie wiosennej. Teraz to miano zachowali jedynie podopieczni "Bobo" Kaczmarka, dla których gole - między 66. a 85. minutą gry - strzelali: Remigiusz Jezierski, Sebastian Szałachowski oraz Andrzej Kubica. "Górnicy" z Łęcznej odnieśli drugie ligowe zwycięstwo z rzędu.

Fatalną serię meczów bez wygranej w rundzie wiosennej przerwało natomiast Zagłębie Lubin. Podopieczni Drażena Beska pokonali u siebie warszawską Polonię 3:0. Prowadzenie dla gospodarzy uzyskał w 30. minucie - strzałem z rzutu wolnego - Maciej Iwański, zdobywając swojego pierwszego gola w barwach Zagłębia, które zasilił w zimowej przerwie. Zwycięstwo ekipy z Lubina przypieczętowali w drugich 45 minutach Grzegorz Niciński i Wojciech Łobodziński.

Zobacz WYNIKI oraz OPISY meczów 21. kolejki

Dowiedz się więcej na temat: Łęczna | Zabrze | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje