Reklama

Reklama

Proces za napaść z nożem na dwóch piłkarzy z Łomży

To nie było usiłowanie zabójstwa - tak sądy dwóch instancji oceniły napaść z nożem na dwóch młodych piłkarzy klubu ŁKS Łomża. We wtorek sąd odwoławczy utrzymał karę 4 lat więzienia dla oskarżonego, za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Sąd zmienił kwotę częściowego zadośćuczynienia, zasądzoną jednego z rannych sportowców, z 10 tys. zł na 30 tys. zł. Wyrok jest prawomocny.

Reklama

Do napaści doszło w sierpniu 2015 roku w Łomży. Przy barze w lokalu, w których przebywała m.in. grupa piłkarzy miejscowego klubu, doszło do małej sprzeczki (miało chodzić o przestawienie szklanki z piwem) z późniejszym oskarżonym.

Według materiałów śledztwa, był on nienaturalnie agresywny, wdawał się w awantury również z innymi osobami w lokalu. Znajomi wyprowadzili go na zewnątrz i taksówką wysłali do domu. Po kilkudziesięciu minutach 40-latek jednak wrócił do dyskoteki, miał ze sobą nóż. Dwóm piłkarzom ŁKS Łomża zadał nim ciosy. Obaj trafili do szpitala. Poważniejsze obrażenia miał pierwszy z nich, bramkarz łomżyńskiej drużyny.

W opinii biegłych powołanych w sprawie, sprawca miał zakłócone czynności psychiczne poprzez "atypową reakcję na alkohol skutkującą ograniczoną w stopniu znacznym zdolnością rozpoznania znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem".

Prokuratura oskarżyła go jednak o usiłowanie zabójstwa. Sąd Okręgowy w Łomży, jako sąd pierwszej instancji, przyjął, iż sprawca nie działał z zamiarem zabójstwa, a chciał jedynie zranić pokrzywdzonych. Skazał go na 4 lata więzienia za "spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu" jednego z piłkarzy oraz za "spowodowanie obrażeń" u drugiego.

Pierwszemu z pokrzywdzonych miał on też zapłacić 10 tys. zł w formie częściowego zadośćuczynienia.

Apelacje złożyły wszystkie strony procesu. Prokuratura uważa, iż było to usiłowanie zabójstwa, chciała więc uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania. Obrona wnioskowała o łagodniejszą karę przy założeniu, iż sprawca działał nieumyślnie.

Pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, którym to oskarżycielem był jeden z poszkodowanych piłkarzy, chciał nie 10 tys. zł a 50 tys. zł jako częściowego zadośćuczynienia. I tylko tę apelację, choć w części, uwzględnił Sąd Apelacyjny w Białymstoku, w pozostałym zakresie wyrok utrzymał.

W oparciu o zebrane w sprawie dowody sąd uznał za prawidłową ocenę, iż sprawcy nie można przypisać usiłowania zabójstwa, a działanie jedynie z zamiarem zranienia, czyli "spowodowania obrażeń ciała" u obu piłkarzy.

Sędzia Andrzej Ulitko wyjaśniał, że sprawca miał ograniczoną w stopniu znacznym zdolność kierowania swoim postępowaniem i rozumienia znaczenia czynu, w swoim życiu nie miał żadnych konfliktów z prawem, do końca nie wiadomo też, właściwie z jakiego powodu doszło do ataku.

Kara 4 lat więzienia jest "adekwatna" - mówił sędzia, przyznając iż w odczuciu społecznym może być uznana za zbyt łagodną wobec sprawcy, który w miejscu publicznym atakuje nożem i rani dwie osoby. "Ale nie zapominajmy o tym, że wszystko musi sprowadzać się do okoliczności zdarzenia i towarzyszących mu czynników" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje