Reklama

Reklama

Prawda Seppa Blattera. Uważa, że... dalej jest prezydentem FIFA

Dzisiaj Sepp Blatter po raz kolejny musiał zostać hospitalizowany w prywatnej klinice w Zurichu z powodu nieustających problemów ze zdrowiem, a już jutro wychodzi jego książka pod znamiennym tytułem „Moja prawda”. Były szef FIFA rozlicza się w niej z ostatnich afer, które wstrząsnęły Międzynarodową Federacją Piłkarską. A przynajmniej próbuje to robić.

Dzisiaj Sepp Blatter po raz kolejny musiał zostać hospitalizowany w prywatnej klinice w Zurichu z powodu nieustających problemów ze zdrowiem, a już jutro wychodzi jego książka pod znamiennym tytułem „Moja prawda”. Były szef FIFA rozlicza się w niej z ostatnich afer, które wstrząsnęły Międzynarodową Federacją Piłkarską. A przynajmniej próbuje to robić.

Choć lepiej byłoby napisać, umywa ręce od wszystkiego, twierdząc, że błędy popełniała nie zarządzana przez niego FIFA, ale tworzące ją konfederacje i działający tam nieuczciwi działacze. Co jednak ciekawe, w wywiadzie dla "L’Equipe" Blatter przyznaje po raz pierwszy, jaka była przyczyna jego upadku. "Za długo byłem szefem federacji. Powinienem odejść po mundialu w 2014 roku. Myślałem o tym, ale wtedy (Michel) Platini powiedział, że nie będzie startował i Komitet wykonawczy poprosił mnie, żeby pozostać" - mówi dzisiaj Szwajcar.

To co najmniej zaskakujące słowa, bo dotychczas Blatter robił wszystko, aby Platini - ówczesny szef Europejskiej Federacji Piłkarskiej - nie został jego następcą, a gdy zbliżały się wybory w 2015 roku, osłabiał wszystkich potencjalnych kontrkandydatów. Do rezygnacji został zmuszony dopiero kilka dni po tamtym głosowaniu, które wygrał bez problemu.

Reklama

I tu pojawia się kolejna ciekawostka, bo Szwajcar uważa, że - mimo iż został zawieszony  - to formalnie nikt nie pozbawił go stanowiska. "Ciągle jestem prezydentem..." - mówi. Jaki popełnił największy błąd? Za bardzo zaufał otaczającym go ludziom, a potem stał się ich ofiarą. W tym kontekście, tytuł książki rzeczywiście jest trafiony. To prawda Seppa Blattera.

Choć przy okazji potwierdza też inne ciekawe informacje związane z kłopotami światowej federacji i śledztwem, które w sprawie korupcji w FIFA prowadzi Departament Stanu USA. Otóż, na kilka miesięcy przed słynną akcją amerykańskiej i szwajcarskiej prokuratury w hotelu w Zurichu, gdy w maju 2015 roku zostali zatrzymani wpływowi działacze, FIFA podpisała umowę z kancelarią adwokacką z Kalifornii Quinn Emanuel. Ta ostatnia zobowiązywała się do obrony interesów światowej federacji piłkarskiej na wypadek batalii prawnej z... Departamentem Stanu. W praktyce oznacza to, że już dużo wcześniej przed zatrzymaniami dokładnie wiedziano, iż szykuje się coś spektakularnego.

O dwuznaczną grę Blatter oskarża wprost Marco Villigera, zastępcę sekretarza generalnego FIFA, który jako jedyny na najwyższym szczeblu utrzymał stanowisko mimo zmiany władzy i mimo ogromnego zamieszania spowodowanego działaniami prokuratury.

Przypomnijmy, Sepp Blatter został zawieszony na sześć lat i nie może prowadzić żadnej działalności związanej z futbolem. Powód? Wypłata z kasy FIFA 2 mln franków szwajcarskich Michelowi Platiniemu dziewięć lat po świadczeniu usług przez Francuza, z którym tworzył kiedyś nierozłączny tandem. Ciąży też na nim postępowanie karne szwajcarskiej prokuratury za "nieuczciwe zarządzanie" i "nadużycie zaufania".

Remigiusz Półtorak

Reklama

Reklama

Reklama