Reklama

Reklama

Potęga Wisły to mit?

"Gazecie Wyborczej" udało się dotrzeć do dokumentów finansowych Wisły Kraków i Tele-Foniki. Według uzyskanych informacji mistrzowie Polski nie są potęgą finansową nawet w polskich warunkach. Dopiero w minionym roku spółka wypracowała 1,2 miliona zysku netto. 

Wisła Kraków SSA winna jest Tele-Fonice 80 milionów złotych, a dług ten musi kiedyś zwrócić. Gdyby kablowa firma zażądała teraz zwrotu należności, dla Wisły byłby to koniec działalności.

Z raportu GW możemy dowiedzieć się, że na zysk w 2002 roku złożyło się: z wpływów z biletów 2,3 mln zł, karnetów 1,5 mln zł, praw medialnych 6,7 mln zł, premii z PZPN, UEFA i firmy UFA 5 mln zł. Z transferu zawodników Wisła w 2002 roku zarobiła 10,4 mln zł.

Reklama

Według informacji "Gazety" Bogusław Cupiał zainwestował w klub około 20 milionów dolarów i nieoficjalnie mówi się, że nie przewidywał, że posiadanie klubu będzie tak wielkim wydatkiem.

- Mam 100 proc. udziałów w Tele-Fonice, a Tele-Fonika ma 100 proc. udziałów w Wiśle, zatem finansuję klub pośrednio. Jestem w Wiśle i choć życie przynosi różnie niespodzianki, to nie zamierzamy tego zmieniać - powiedział GW Bogusław Cupiał.

Raport GW pokazuje, że Wisła dopiero w 2002 roku uzyskała zysk netto z działalności sportowej, co i tak jest ewenementem w polskich realiach. Skoro krakowski klub, który wiedzie prym w lidze od kilku lat ma długi, to aż strach pomyśleć co musi być w niektórych klubach, w których nie ma pięniedzy nawet na pensje dla piłkarzy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL