Poruszające pożegnanie Jacka Magiery. Ksiądz ujawnił treść jego ostatniej notatki
Rodzina, przyjaciele, sportowcy, kibice, mieszkańcy Wrocławia i wszystkie osoby poruszone niespodziewaną śmiercią Jacka Magiery zebrały się we wtorkowy wieczór na mszy świętej dziękczynnej za życie trenera. Osobistą homilię wygłosił ksiądz Sylwester Łaska, prywatnie przyjaciel rodziny. Przytoczył ostatnią notatkę, jaką zapisał Magiera. Jest ona świadectwem wiary i niezłomności. "Jacek nie odszedł. On tylko zmienił sektor na trybunach" - mówił duchowny.

W piątek 10 kwietnia media obiegła przykra i bardzo niespodziewana wiadomość o śmierci Jacka Magiery. Trener wyszedł rano z domu, by pobiegać w Parku Grabiszyńskim we Wrocławiu, i tam zasłabł. Wezwane na miejsce służby podjęły reanimację, a następnie przewiozły Magierę do szpitala, lecz jego życia ostatecznie nie udało się uratować.
PZPN podał oficjalną informację na temat ceremonii pogrzebowej. Ta odbędzie się w czwartek 16 kwietnia w Warszawie. Msza święta żałobna zostanie odprawiona o godzinie 12:00 w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej. Następnie kondukt żałobny uda się na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Na miejscu, o godz. 14:30, nastąpi złożenie do grobu.
Wcześniej brat trenera, Marek Magiera, w mediach społecznościowych przekazał prośbę od żony Jacka. "Szanowni. W czwartek pożegnamy Jacka. Bardzo proszę o zapoznanie się z prośbą Madzi. 'W imieniu naszej rodziny bardzo proszę nie przynoście kwiatów, zamawiajcie proszę Msze za Jacusia oraz siłę dla najbliższych'. Dziękujemy za ogromne wsparcie" - napisał.
14 kwietnia Jacek Magiera został pożegnany przez Wrocław, który zajmował szczególne miejsce w jego sercu i w którym mieszkał od lat. Ceremonia była podniosła i bardzo poruszająca.
Wrocław pożegnał Jacka Magierę. "Jacek nie odszedł. On tylko zmienił sektor na trybunach"
Wrocław wzruszająco pożegnał Jacka Magierę. We wtorek 14 kwietnia w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu na mszy świętej dziękczynnej za życie trenera zgromadziły się tłumy. Poruszającą homilię wygłosił ksiądz Sylwester Łaska, prywatnie przyjaciel rodziny Magierów. Zrelacjonował ją Jakub Guder z Polska Press.
"Jacek uczy nas dzisiaj, że największe sukcesy rodzą się z całkowitego zawierzenia Panu Bogu. Wiara Jacka i Madzi nie była na pokaz. Ona tętniła w ich domu, w którym wielokrotnie bywałem. W lipcu ubiegłego roku u stóp Panny Fatimskiej obiecali sobie codzienny różaniec" - mówił duchowny.
Opowiadał o wielkim świadectwie wiary, jakim w obliczu dramatu wykazali się najbliżsi: żona i nastoletnie dzieci trenera. "Kiedy przyszedł ten tragiczny piątek, świat im się zawalił, co zrobiła Madzia i dzieci? Wyjęli różaniec. Nie było buntu. W sobotę, gdy ból przygniatał wszystkich nas siedzących przy stole, stało się coś, co - jak wierzę - Jacek oglądał z wielką dumą. Janek i Małgosia, po stracie taty, wzięli do ręki różańce. Rozdali je każdemu i powiedzieli: 'Modlimy się dalej. Tata by tego bardzo pragnął'" - wspomniał.
Pan Bóg wezwał go wcześniej, ale wiem, że Jacek nie zmarnował ani jednej minuty swojego życia. On darował nam ten czas - swojej rodzinie, zawodnikom, tyle, ile potrzebowali
Przypominał to, jaki Magiera był - pomocny, otwarty na ludzi, szczery. Zawsze można było zwrócić się do niego o radę. Wyjawił również treść ostatniej notatki stworzonej przez Jacka Magierę w telefonie na krótko przed tragedią. "W piątek, w dniu śmierci, o godz. 8.21 Magiera zapisał: 'To tu toczy się walka codzienna. Robić. Nie robić. Chcę. Nie chcę'. To był jego ostatni raport taktyczny. Jacek do ostatniej sekundy życia toczył ten dobry bój, po to, by każdą chwilę swojego czasu zamienić w budowanie relacji z Bogiem" - powiedział. A następnie podsumował: "Jacek nie odszedł. On tylko zmienił sektor na trybunach".
Po mszy odbyło się czuwanie przy trumnie trenera. Następnie ta została wyniesiona przed kościół, przed którym zgromadził się tłum żałobników. Jacka Magierę pożegnano łzami i oklaskami.














