Polski klub posyła na boisko poważnie kontuzjowanego zawodnika. Wszystko dla pieniędzy!
Do patologicznej sytuacji doszło w poniedziałek na zapleczu piłkarskiej ekstraklasy. Trener Zagłębia Sosnowiec, Artur Skowronek, wystawił w pierwszym składzie poważnie kontuzjowanego Kacpra Smolenia.

Młodzieżowiec zerwał w styczniu więzadła w kolanie i według wstępnych prognoz, do gry miał wrócić dopiero w przyszłym sezonie. Tymczasem już w 32. kolejce bieżących rozgrywek pojawił się na murawie.
Fortuna I Liga: Kacper Smoleń zmieniony po 15 sekundach
Sprawa ma drugie dno i chodzi - a jakże - o pieniądze. Kacper Smoleń przed kontuzją rozegrał siedem meczów, w których zebrał łącznie 467 minut. To oznacza, że Zagłębie jest bliskie otrzymania za jego grę gratyfikacji w ramach programu Pro Junior System.
Na poziomie I ligi wymogi są następujące: piłkarz musi wystąpić w 10 spotkaniach przez minimum 450 minut. Smoleniowi brakuje więc trzech spotkań. W Zagłębiu podjęto więc decyzję, aby wystawiać 19-latka w pierwszym składzie i od razu ściągać z boiska. W ten sposób ma on dobić do wymaganych 10 gier.
W poniedziałkowym starciu z Sandecją Nowy Sącz Smoleń został zmieniony około 15. sekundy. Tuż po pierwszym gwizdku sędziego piłkarze Zagłębia wybili piłkę poza boisko, a miejsce niezdolnego do gry zawodnika zajął Szymon Sobczak.
Jakub Żelepień, Interia










