Polski bramkarz z czerwoną kartką, ściął rywala z nóg. Jego rodak mógł tylko patrzeć
Mateusz Kochalski to pewniak w bramce Karabachu Agdam - trener Qurban Qurbanov niemalże zawsze stawia na Polaka przy ustalaniu wyjściowego składu i nie inaczej było w przypadku starcia "Ogierów" z Sabahem Baku w krajowym pucharze. Golkiper jednak tym razem we wspomnianym arcyważnym starciu przesadził przy jednej z interwencji - i obejrzał czerwoną kartkę. Z poziomu murawy wszystkiemu przyglądał się tymczasem inny polski zawodnik - Tymoteusz Puchacz.

Karabach Agdam wszedł w najbardziej intensywny okres sezonu - "Ogiery" przede wszystkim walczą o dogonienie Sabahu Baku w ligowej tabeli, tracąc do liderujących rywali na ten moment 13 pkt (przy jednym meczu zaległym i sześciu potyczkach do rozegrania).
Jednocześnie podopieczni Qurbana Qurbanova zmierzyli się też z Sabahem w... półfinale Pucharu Azerbejdżanu i jedno o tym współzawodnictwie można powiedzieć z pewnością - emocji w nim nie brakowało.
Mateusz Kochalski z czerwoną kartką. Ostry faul Polaka w krajowym pucharze
W pierwszej odsłonie zmagań, do której doszło 3 kwietnia, padł remis 2:2, a to oznaczało, że w rewanżu wszystkie scenariusze były jak najbardziej otwarte. 22 kwietnia pierwszy gwizdek w tych zmaganiach wybrzmiał o 20.00 czasu lokalnego i w pierwszej połowie nie padła żadna bramka, ale... przydarzył się bardzo istotny incydent.
W 36. minucie bramkarz Karabachu Mateusz Kochalski wyszedł naprzeciw jednego z przeciwników, szarżującego w stronę bramki i przy próbie wślizgu... ściął oponenta z nóg w momencie, gdy ten już dawno nie miał futbolówki przy nodze.
To oznaczało bezpośrednią czerwoną kartkę - Polaka musiał awaryjnie zastąpić Fabijan Buntić i "Ogiery" musiały przetrwać znaczącą część spotkania w osłabieniu. Najkrócej rzecz ujmując - zwycięstwa z tego dla nich nie było.
Puchar Azerbejdżanu. Sabah Puchacza górą. To oni zagrają w finale
Sabah, którego barw broni z kolei inny "Biało-Czerwony", Tymoteusz Puchacz, ostatecznie zatriumfował 2:1 i w całym półfinale 4:3. "Puszka" dla odmiany spędził na murawie pełne 90 minut i niebawem wraz z resztą "Sów" postara się zatriumfować w pucharowym finale.
Ten odbędzie się 13 maja - rywalem Sabahu będzie wówczas Zira FK, kolejny stołeczny klub.











