Polski arbiter wrócił do domu. Wkrótce potem zawiadomiono policję. W sieci huczy
Policja prowadzi dochodzenie w sprawie, w której status pokrzywdzonego ma jeden z polskich arbitrów, sędziujący w IV lidze. W drzwiach swojego domu mężczyzna znalazł kartkę, na której sformułowano groźby karalne pod jego adresem. Czyn ten wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 190 KK i jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat trzech. Środowisko futbolowe stanowczo potępiło incydent.

Do zdarzenia doszło kilka dni po meczu Darłovia Darłowo - Ina Ińsko. Gospodarze przegrali spotkanie 2:3. Po 51 minutach goście prowadzili różnicą trzech bramek. Dwie z nich zdobyli po strzale z rzutu karnego.
Sytuacja darłowian w tabeli jest więcej niż trudna. Po 16 kolejkach zajmują przedostatnią lokatę. Na koncie mają ledwie 11 punktów.
"Będziesz zbierał zęby". Groźby karalne pod adresem polskiego arbitra. Sprawę bada policja
Z meczowego protokołu wynika, że spotkanie Darłovii z Iną jako sędzia główny prowadził Maciej Mazur. O tym, co go spotkało kilkadziesiąt godzin później, dowiadujemy się za pośrednictwem Kolegium Sędziów Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej. To jego członkowie opisali zdarzenie w sieci.
Arbiter miał znaleźć kartkę w drzwiach, kiedy wracał do domu. A na niej pogróżki pod swoim adresem. "Będziesz zbierał zęby" czy "Oglądaj się za siebie, bo nie znasz dnia ani godziny" to tylko niektóre frazy podlegające pod kodeks karny. Do tego stek wyzwisk i wulgaryzmów, niekwalifikujących się do cytowania.
"W naszej ocenie treść tych pogróżek inspirowana jest internetową aktywnością jednego z trenerów. O otrzymanych pogróżkach poinformowano już policję. Słowa ranią i często są pierwszym krokiem do kolejnych aktów przemocy, nie tylko słownych" - czytamy w poście zamieszczonym przez Kolegium Sędziów ZZPN.
Nieoficjalnie mówi się, że agresorem jest jeden z sympatyków Darłovii. Rzekomy powód? Niezadowolenie z powodu dwóch "jedenastek" podyktowanych dla zespołu Iny Ińsko. Ale to jedynie niepoparte faktami spekulacje.
Zastraszanie arbitra stanowczo potępił zarząd klubu z Darłowa. I jednocześnie obala tezę, jakoby autorem listu był sympatyk miejscowej drużyny.
"Tekst zawarty w treści pogróżki wyczerpuje znamiona przestępstwa i nie ma nic wspólnego z polityką naszego klubu. Jesteśmy także przekonani, że takiej treści nie skonstruowałby żaden nasz kibic i osoba związana z klubem. Nikt, kto dopuszcza się takiego czynu, nie ma prawa nazywać się kibicem Darłovii Darłowo ani rościć jakichkolwiek oczekiwań względem kogokolwiek. Wyrażamy głębokie ubolewanie nad zaistniałym faktem i mamy nadzieję, że odpowiednie organy znajdą sprawcę tego zdarzenia" - to fragment klubowego komunikatu.
Policja prowadzi intensywne dochodzenie w tej sprawie. Jeśli sprawca zostanie ustalony, odpowie za czyn zdefiniowany w art. 190 KK, czyli formułowanie gróźb karalnych. To przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do lat trzech.











