Reklama

Reklama

Polska piłka leży w gruzach

"Polska piłka leży w gruzach" - uważa Zbigniew Boniek. Do takiego wniosku doszedł po wyeliminowaniu Wisły Kraków przez Levadię Tallin w eliminacjach Ligi Mistrzów.

"Aż tak bardzo się nie zdziwiłem. Przecież jak popatrzymy na ostatnie lata, to my naprawdę rzadko z kimkolwiek wygrywamy. Polskie drużyny na różnych szczeblach przegrywały ostatnio z drużynami Armenii, Kazachstanu, Irlandii Północnej, Czeczenii, Litwy, Białorusi i żeby nie było, że mnie to nie dotyczy, także Łotwy, kiedy byłem trenerem reprezentacji" - powiedział jeden z najlepszych polskich piłkarzy, cytowany przez "Dziennik".

"Jak kogokolwiek uda się ograć, to robimy święto. Wszystkim wydaje się, że porażki to wina trenera, którego można zmienić i będzie OK. Tymczasem to wina polskiej piłki. My nie mamy żadnego grającego systematycznie piłkarza w żadnej z trzech największych lig. A wszyscy już tam grają. Prawie wszyscy. Poza Polakami" - dodał.

Reklama

Boniek odniósł się też do nieprzyznania licenjci ŁKS-owi. "To, co zrobiono, należy określić dobitnie - skandal! Jestem widzewiakiem i zawsze klub zza miedzy był naszym największym rywalem, ale walczyliśmy z nim sportowo. Tymczasem teraz ŁKS sportowo wygrał, zajmując siódme miejsce w lidze, ale pobito go przy zielonym stoliku, degradując z ekstraklasy" - stwierdził.

Nie mogło także zabraknąć polemiki z Grzegorzem Lato. Prezes PZPN sugerował, że Sylwester Cacek, obecny właściel Widzewa Łódź, może mieć pretensje do Bońka, że ten sprzedał mu klub, który nie do końca jest "czysty". "Nie wiedziałem, że Wojciech Szymański kupił kilka meczów. Koniec, kropka. Zrobił to za moimi plecami, była to jego inicjatywa. Przyszedł do Łodzi z innego klubu, w którym złapał tego bakcyla. Panowały tam takie zwyczaje i próbował je, bezskutecznie zresztą na dłuższą metę, wprowadzić w Łodz" - powiedział "Zibi".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL