Zimą Przemysław Frankowski postanowił zmienić coś w swojej karierze. W związku z tym postanowił zamienić francuskie Lens, gdzie miał wyrobioną dobrą markę, na turecki Galatasaray, które zapłaciło za niego siedem milionów euro. Przygoda z gigantem rozpoczęła się obiecująco. 30-latek w debiucie zaliczył asystę i zebrał dobre noty. Później było jednak coraz gorzej. Łącznie rozegrał 15 spotkań, a jego rola w zespole stawała się coraz bardziej marginalna.
Frankowski nie zawojował Turcji. Trener nie jest z niego zadowolony
- Zdecydowanie nie byli zadowoleni z Frankowskiego, byli zaskoczeni. Gdy przychodził do klubu, wymieniałem wszystkie wady jego konkurencji. Choć tam nie jest za ciekawie, to on i tak był gorszy od swoich rywali. Grali ci, których miał zastąpić - przyznał na antenie "Kanału Sportowego" ekspert od ligi tureckiej, Krzysztof Gerlak.
Już kilka dni temu francuski "L'Equipe" informował, że Galatasaray jest skłonne nawet rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron. Gerlak podkreślił, że Galatasaray na ten moment czeka na oferty do 23 lipca od Lens lub Rennes. Te kluby najczęściej wymienia się w kontekście pozyskania reprezentanta Polski. - Galatasaray liczy na to, że uda się go sprzedać za kilka milionów, żeby odzyskać chociaż część tych pieniędzy. Jego forma jest naprawdę słaba. Słyszałem, że na obozie też nie jest najlepiej. Trener Okan Buruk jest niezadowolony - dodał ekspert.
Frankowski występował w przeszłości w takich klubach jak Jagiellonia Białystok, Lechia Gdańsk, Chicago Fire i Lens. W reprezentacji Polski rozegrał 50 meczów i strzelił trzy gole.












