Polacy walczą o mundial, a w Rosji takie sceny. Nie tak to sobie wyobrażano. Selekcjoner pod ostrzałem
W Europie ważą się losy ośmiu reprezentacji, które walczą o awans na piłkarskie mistrzostwa świata. Wśród nich są "Biało - Czerwoni", którzy rywalizują ze Szwecją. Tymczasem, gdy w Solnie rozpoczynał się mecz to do zaskakujących scen doszło w Rosji, a dokładnie w Petersburgu. Kibice "Sbornej" nie tak to sobie wyobrażali.

W Europie trwa walka o pozostałe cztery bilety na piłkarskie mistrzostwa świata 2026, które na przełomie czerwca i lipca odbędą się w USA, Kanadzie i Meksyku. We wtorek (31 marca) odbywa się także wiele meczów towarzyskich, które nie mają takiej stawki, jak choćby mecz w Solnie pomiędzy Szwedami, a Polakami. Tekstową relację "na żywo" możecie śledzić TUTAJ.
Sceny w meczu Rosja - Mali. Nie tak to sobie wyobrażano
Do zaskakujących scen doszło w Sankt Petersburgu, gdzie rozegrany został sparing pomiędzy Rosją, a Mali. Rosjanie od czterech lat rozgrywają wyłącznie spotkania towarzyskie, a jest to pokłosie zbrojnej agresji na Ukrainę w lutym 2022 roku. "Sborna" nie ma więc szans na udział w wielkich turniejach takich, jak mistrzostwa świata czy Europy.
Rosjanie byli faworytami w starciu z drużyną z Afryki i praktycznie przez całe spotkanie przeważali. W 28. minucie Iwan Oblakow nie wykorzystał rzutu karnego. Piłka po strzale pomocnika CSKA Moskwa poleciała wysoko nad poprzeczką.
Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a w rosyjskich mediach zaczęto się zastanawiać nad przyszłością selekcjonera Walerija Karpina. - "Reprezentacja Rosji z pewnością nie zachwyciła grą w marcowych meczach. Po rozczarowującym zwycięstwie nad Nikaraguą nastąpił słaby mecz i remis z rywalem, który również nie należy do najmocniejszych. W tej sytuacji narastają pytania do sztabu szkoleniowego pod wodzą Karpina" - czytamy na stronie sportbox.ru.
Dla Rosjan był to drugi mecz w 2026 roku. Cztery dni temu pokonali w Krasnodarze reprezentację Nikaragui (3:1).










