Reklama

Reklama

Polacy ułatwili wyjątkowy debiut holenderskiego bramkarza

Wczorajszy mecz w Warszawie był szczególnie wyjątkowy dla holenderskiego bramkarza, Remko Pasveera. Golkiper tym meczem debiutował w zespole Oranje, a w listopadzie skończy 39 lat. Reprezentacja Polski swoją grą poniekąd "sprawiła", że Pasveer będzie mógł bardzo przyjemnie wspominać premierowy mecz w narodowych barwach.

Pasveer na koniec kariery zalicza swój najbardziej owocny czas. Co prawda już w przeszłości zdobywał mistrzostwo Holandii, ale jego udział przy tamtym tytule PSV Eindhoven był znikomy. Zupełnie inaczej ma się sprawa w Ajaksie Amsterdam, do którego trafił przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu. 

38-latek posłał na ławkę Andrę Onanę i z gry wyeliminowała go dopiero kontuzja, przez którą stracił końcówkę sezonu. Nie zmieniło to jednak jego ogólnej pozycji w zespole, bo po powrocie do zdrowia wrócił też do wyjściowego składu Ajaxu. W tym sezonie ma świetne statystyki, bo przed wyjazdem na zgrupowanie zdążył w klubie zaliczyć sześć czystych kont - cztery w Eredivisie i dwa w Lidze Mistrzów.

Reklama

Wyjątkowy debiut w meczu Polska - Holandia

8 listopada skończy 39 lat, a mimo to Louis van Gaal zdecydował się go powołać na ostatnie zgrupowanie przed mistrzostwami świata, pokazując, że doświadczony golkiper ma spore szanse na wyjazd do Kataru. Selekcjoner potwierdził to wystawiając Pasveera w podstawowym składzie w meczu rozgrywanym na Stadionie Narodowym. Tym samym bramkarz stał się drugim najstarszym zawodnikiem w historii holenderskiej kadry, ustępując tylko Sanderowi Boschkerowi, który występując z Ghaną na mundialu w 2010 roku był niespełna rok starszy.

W meczu z Polską Pasveer nie musiał się zbytnio gimnastykować, bo Polacy oddali ledwie dwa celne strzały. Doświadczony bramkarz zaliczył niezłą interwencję przy strzale Nicoli Zalewskiego, chociaż trzeba uczciwie oddać, że próba naszego wahadłowego nie należała do najmocniejszych. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL