Pokaz siły rywali Polaków, bezwzględna odpowiedź na pięknego gola. Test przed mundialem zaliczony
Podczas gdy piłkarska reprezentacja Polski walczy w barażach o udział w MŚ 2026 ekipy, które zdołały już przedrzeć się na ten turniej, podchodzą do meczów towarzyskich mających po prostu sprawdzić ich formę przed mundialem. Tak też 27 marca na murawę wyszły m.in. jedenastki Holandii i Norwegii, a sparing między tymi kadrami, zakończony triumfem "Oranje" 2:1 po wielkim zwrocie akcji, był pod pewnymi względami istotny również z perspektywy "Biało-Czerwonych".

Reprezentacja Polski ma w ostatnich latach częstą sposobność mierzenia się z kadrą Holandii - do rywalizacji "Biało-Czerwonych" oraz "Oranje" doszło chociażby podczas fazy grupowej el. MŚ 2026, czy wcześniej w trakcie Euro 2024, nie mówiąc też o jeszcze dawniejszych starciach obu ekip w kolejnych edycjach Ligi Narodów UEFA.
Jakby tego było mało, to "Orły" są też już pewne tego, że w przypadku swego awansu na mundial zagrają oni z "Pomarańczowymi" w grupie F. Tym ciekawsze z perspektywy polskich kibiców powinny być poczynania podopiecznych Ronalda Koemana na kilka miesięcy przed mistrzostwami...
Holandia - Norwegia: Byli i przyszli (?) rywale Polaków podjęli rewelację el. MŚ 2026
27 marca Holendrzy podjęli w Amsterdamie drużynę Norwegii, która w mundialowych kwalifikacjach spisała się wręcz rewelacyjnie, wygrywając grupę I z kompletem zwycięstw. Pierwszy gwizdek wybrzmiał tu o 20.45 i nie trzeba było długo czekać na pierwsze wielkie emocje.
Potyczka zaczęła się od silnych nacisków gospodarzy w ofensywie, ale skandynawska drużyna nie dała sobie w kaszę dmuchać i prędko zdołała ona przenieść ciężar gry na połowę Holendrów.
Ostatecznie pierwsza naprawdę groźna akcja piłkarzy Koemana doszła do skutku w 6. minucie - wówczas to po faulu na Codym Gakpo miejscowa ekipa otrzymała szansę z rzutu wolnego. Wrzutka w "szesnastkę" została co prawda wybita przez jednego z norweskich obrońców, ale sędzia następnie podyktował też korner dla "Oranje". Teun Koopmeiners wyegzekwował ów rzut rożny, ale udanym piąstkowaniem popisał się wówczas Orjan Nyland.
Najmocniejsza odpowiedź Norwegó padła w 12. minucie - wówczas to okazji do strzału wewnątrz pola karnego szukał Andreas Schjelderup, ale został prędko przyblokowany. Holendrzy następnie ruszyli z kontrą, której głównym bohaterem był Gakpo. Jego żwawy rajd zakończył się jednak blokadą ze strony jednego z rywali.
Gdy mijał mniej więcej kwadrans gry Holandia po raz kolejny zaszarżowała w ofensywie - akcję napędził m.in. Denzel Dumfries, który ostatecznie odegrał do Gakpo. Ten, gdyby bił z pierwszej piłki, pewnie miałby idealną wręcz szansę na otworzenie wyniku. Gracz Liverpoolu jednak musiał sobie ustawić nieco futbolówkę, a w tym czasie doskoczył do niego Kristoffer Ajer i zażegnał niebezpieczeństwo.
Niebawem Dumfries również sam uderzał z główki, starając się zgrać w stronę Donyella Malena, ale piłka trafiła mu "za plecy". Tak czy inaczej widać było, że inicjatywa była coraz mocniej po stronie "Pomarańczowych".
Duet Gakpo - Dumfries pracował dalej na pełnych obrotach. W 20. minucie pierwszy z wymienionych graczy znów zagrał do tego drugiego, lecz ten nie zdołał dopaść odpowiednio do piłki. Jednocześnie zawodnik Interu Mediolan dosłownie staranował Davida Mollera Wolfego, który na moment musiał opuścić potem plac gry.
Ostatecznie wynik został otworzony w 24. minucie i to przez... Norwegów. Gola dla "Czerwonych, Białych i Niebieskich" zdobył Schjelderup, który popisał się fantastycznym dryblingiem i jeszcze piękniejszym strzałem, ośmieszając w zasadzie asekurujących go Dumfriesa i Koopmeinersa.
Schjelderup zaraz potem mógł zaliczyć jeszcze asystę - jego sprytne podanie górą jednak o włos minęło Jorgena Stranda Larsena. Tak czy inaczej - trafienie gracza Benfiki wyraźnie uskrzydliło podopiecznych trenera Stale Solbakkena.
W 29. minucie tymczasem znów wielką walecznością popisał się Cody Gakpo, który skorzystał z dosyć chaotycznej gry oponentów w obronie - ostatecznie oddał on płaski strzał, który, nie bez problemów, zdołał zatrzymać Nyland.
Gakpo był bez dwóch zdań najjaśniejszym punktem w zespole gospodarzy - w 32. minucie znów ruszył on lewą flanką i zagrał idealnie w tempo do Malena, a ten był naprawdę blisko wyrównania rezultatu.
Minął moment - i doszło do kolejnej podobnej sytuacji. Gakpo zaatakował z flanki i praktycznie z samej linii końcowej zagrał do Tijjaniego Reijndersa, który został w ostatniej chwili zablokowany.
"Oranje" dopięli swego w 35. minucie - wówczas po rzucie rożnym do futbolówki wyskoczył Virgil van Dijk i precyzyjnym strzałem przeniósł piłkę do siatki. Było 1:1 i holenderski kapitan mógł poświętować przez moment z kolegami z kadry.
Nie minął jednak moment i Norwegowie spróbowali się odgryźć - Larsen zagrał na Schjelderupa, a ten zaskakująco łatwo znalazł sobie pole do oddania strzału. Ostatecznie piłkarzy Koemana uratowała interwencja Keeta Smita.
Gdy mijała 40. minuta w polu karnym Holendrów chwilę czarował z piłką Oscar Bobb, który ostatecznie odegrał do Patricka Berga. Potem jednak akcja spaliła na panewce, a zagrożenie oddaliło się od bramki Barta Verbruggena.
Tuż przed przerwą na strzał zza linii szesnastego metra zdecydował się Smit - jego wpadające w kozioł uderzenie powędrowało jednak obok słupka bramki Nylanda. Arbiter potem w ogólnym rozrachunku doliczył jeszcze dwie minuty do podstawowego czasu, ale do żadnych wielkich boiskowych rewolucji już nie doszło, choć obiecującą okazję do strzału głową miał jeszcze Larsen. Pierwsza połowa zakończyła się więc przy stanie 1:1.
Po zmianie stron pierwszą dogodną szansę w ataku mieli Holendrzy - Gakpo zagrał do Malena, a ten w gąszczu przeciwników zdołał oddać niezłe uderzenie, które jednak ostatecznie powędrowało obok słupka.
W 51. minucie jednak Norwegowie nie dali rady się odratować - Dumfries zagrał do Reijndersa, a ten, będąc całkowicie niepilnowanym, z niewielkiej odległości nie dał szans Nylandowi. Było 2:1, a na oklaski zasłużył przy tym jeszcze znowu Gakpo, który zainicjował cały atak po przejęciu futbolówki w środki boiska.
Podopieczni Koemana wyraźnie "poczuli krew" i zaczęli coraz mocniej naciskać na przeciwników, czego wyrazem była choćby akcja, w której płaskie podanie powędrował w stronę Gakpo i tylko ofiarne rzucenie się golkipera po murawie zapobiegło prawdziwej katastrofie drużyny z północy Europy.
Gdy mijała mniej więcej godzina gry przypomniał o sobie nieco Julian Ryerson, którego mocne uderzenie jednak powędrowało obok słupka po interwencji Verbruggena, który został zmuszony do zachowania pewnej czujności.
Cody Gakpo tymczasem niezmiennie dręczył rywali - w 66. minucie zagrał na Koopmeinersa w widowiskowy sposób, ale ten nie zdołał zamienić tego zgrania na bramkę. Niemniej w "piątce" Norwegi znów zagotowało się niczym w kotle.
Potem przez dłuższy czas tempo gry było raczej spokojne, aż w 74. minucie do ataku ruszył Xavi Simons, korzystając z niepoukładania rywali w obronie. Futbolówka powędrowała m.in. do Gakpo, ale ostatecznie strzał wykonał właśnie Simons, zostając jednak skutecznie zablokowanym.
Zaraz potem Gakpo po raz n-ty ruszył lewą flanką - i tym razem spróbował zagrywać na Briana Brobbey'a, ale ten nie był w stanie skutecznie uderzyć z główki lub chociaż zatrzymać przy sobie piłkę.
Dopiero w 80. minucie Norwegia nieco się przebudziła - jej atak spalił jednak na panewce po tym, jak piłka trafiła lekko za plecy do wychodzącego na prawym skrzydle Jensa Hauge. Cała sytuacja została skwitowana wielkim jękiem zawodu z sektora kibiców gości.
Hauge jednak dosłownie zaraz potem zdołał dogrywać z prawej strony boiska do Larsena. Futbolówka w zasadzie odbiła się od tego piłkarza, a bardzo intuicyjną interwencją popisał się wówczas po raz kolejny Bart Verbruggen.
W 85. minucie próbę strzału z główki - nieudaną - podjął Stefan de Vrij, który dosłownie chwilę wcześniej zameldował się na murawie zmieniając Jana Paula van Hecke. Tym samym Nyland i spółka znów mieli sporo szczęścia.
Trzy minuty później zaś "Pomarańczowi" popisali się wręcz klasyczną tiki-taką, w której główną rolę grał Simons. Ostatecznie do strzału podszedł tu Koopmeiners, ale znów jego plan został przejrzany przez bramkarza rywali.
Arbiter doliczył do drugiej połowy dwie minuty, a w tym czasie nie zdarzyło się już nic szczególnie emocjonującego. Holendrzy wygrali 2:1, odwracając w dobrym stylu losy rywalizacji po golu Schjelderupa.
Mistrzostwa świata 2026: Kwestia udziału Polski rozstrzygnie się 31 marca
Holandia podczas marcowej przerwy reprezentacyjnej rozegra jeszcze jeden sparing, próbując swych sił 31 marca z Ekwadorem, a do rywalizacji tej dojdzie tym razem dla odmiany na Philips Stadion w Eindhoven.
Tego samego dnia Polska zmierzy się tymczasem w Solnie w finale baraży przeciwko Szwecji - i ten mecz ostatecznie zadecyduje o tym, czy drugiej połowie czerwca, w Houston, staniemy się świadkami kolejnych zmagań "Biało-Czerwonych" i "Oranje"...











