Pogrom w starciu europejskich gigantów na KMŚ. Udany rewanż za Ligę Mistrzów
Paris SG pokonał Atletico Madryt 4:0 w pierwszej kolejce Klubowych Mistrzostw Świata. Paryżanie już do przerwy prowadzili różnicą dwóch bramek. Dwa kolejne ciosy zadali w samej końcówce, gdy rywale grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Clementa Lengleta. Tym samym ekipa z Parc des Princes skutecznie zrewanżowała się "Los Colchoneros" za jesienną porażkę w Lidze Mistrzów.

Nie każdy pamięta, że zespoły te stanęły naprzeciw siebie w listopadzie ubiegłego roku w Lidze Mistrzów. Na Parc des Princes gospodarze musieli wówczas pogodzić się z porażką. Ekipa z Madrytu wygrała 2:1, zdobywając zwycięską bramkę krótko przed końcowym gwizdkiem.
Fazę ligową Champions League Atletico zakończyło na piątej lokacie. Piłkarze PSG musieli się zadowolić 15. pozycją. Niewielu wtedy przypuszczało, że to właśnie paryżanie wygrają całą edycję.
PSG uderza cztery razy. Udany rewanż za jesienną porażkę w Lidze Mistrzów
Wybrańcy Luisa Enrique do konfrontacji w Klubowych Mistrzostwach Świata przystąpili zatem w roli faworyta. I już w pierwszej próbie nie zawiedli oczekiwań swoich sympatyków. Starcie z "Los Colchoneros" rozstrzygnęli w zasadzie jeszcze przed przerwą.
Przez pierwszy kwadrans spotkania rozgrywanego w Pasadenie nie zanotowano celnego strzału. Ale kilka chwil potem znakomicie zza pola karnego przymierzył Fabian Ruiz i było 1:0 dla paryżan. Jan Oblak nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia.
Drużyna z Madrytu nie potrafiła zdobyć się na skuteczną ripostę. Na domiar złego dosyć nieporadnie poczynała sobie w defensywie. Po 26 minutach żółte kartki mieli na koncie obaj środkowi obrońcy - Robin Le Normand i Clement Lenglet.
Mistrzowie Francji nie forsowali przesadnie tempa, ale i tak zdołali podwyższyć prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie. Vitinha z gracją minął dwóch rywali, stanął twarzą w twarz z Oblakiem i technicznym uderzeniem zmusił go do kapitulacji. W obu bramkowych akcjach w rolę asystenta wcielił się Chwicza Kwaracchelia.
Po zmianie stron Gruzin mógł sam wpisać się na listę strzelców, ale do szczęścia zabrakło mu paru centymetrów. Po jego strzale słoweński golkiper sparował futbolówkę na poprzeczkę. To było kolejne ostrzeżenie dla niezorganizowanej defensywy Atletico.
Przed upływem godziny piłka wprawdzie znalazła się w bramce PSG, ale uderzający Julian Alvarez nie miał powodów do satysfakcji. Arbiter gola słusznie nie uznał. Analiza VAR wykazała, że Koke faulował wcześniej Desire Doue.
W 78. minucie po drugiej żółtej kartce boisko musiał opuścić Lenglet. Sytuacja ekipy z La Liga była już w tym momencie więcej niż trudna.
Rezultat ustalili w końcowych fragmentach Senny Mayulu i Lee Kang-in (rzut karny już w doliczonym czasie gry). W ogromnym upale paryżanie skupili się głównie na kontrolowaniu gry i myślami są już przy piątkowej potyczce z Botafogo. Atletico tego samego dnia zmierzy się z Seattle Sounders.






![Japonia lepsza od Polski w Lidze Narodów. Skrót meczu z Linyi [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MX3JVRDN5RFV4-C401.webp)






