Pogrom w Parku Książąt. Tak uderzają wicemistrzowie świata. Już mają mundial
Francja pokonała Ukrainę 4:0 w przedostatniej kolejce eliminacji MŚ 2026. Pierwszoplanową postacią spotkania okazał się Kylian Mbappe, autor dwóch goli i asysty. Dzięki wygranej "Trójkolorowi" zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie D, co oznacza awans do przyszłorocznego mundialu. W niedzielny wieczór Ukraińcy stoczą bezpośrednią batalię o baraże z Islandią. Do starcia dojdzie na obiekcie Legii Warszawa.

Przed dwoma miesiącami Francja pokonała Ukrainę 2:0 we Wrocławiu. Teraz "Trójkolorowi" nie musieli sięgać po komplet punktów, by zapewnić sobie awans do finałów MŚ 2026. Wystarczał im remis.
Ekipa Didiera Deschampsa chciała jednak zatrzeć niekorzystane wrażenie, jakie pozostawiła po sobie w ubiegłym miesiącu. Wyjazdowy mecz z Islandią zakończył się remisem 2:2. Kibice zgromadzeni na Parc des Princes liczyli na efektowny triumf.
Jeszcze raz Mbappe. Lider trafia w najtrudniejszym momencie, potem Francja przystępuje do demontażu
Pierwszy kwadrans to wyraźna przewaga gospodarzy. Jej efektem były dwa celne uderzenia. Anatolij Trubin poradził sobie jednak z próbami Michaela Olise i Kyliana Mbappe.
Ukraińcy nie kwapili się do natarcia, skupiając się na zmasowanej defensywie. Szybko stało się jasne, że gości satysfakcjonuje w tym spotkaniu remis. Mieli świadomość, że zdobyty punkt winduje ich na drugiej miejsce w tabeli grupy D - tuż przed Islandię.
W pierwszej odsłonie bramki nie padły. Niewiele jednak brakowało, by "Tricolores" otworzyli rezultat w 41. minucie. Kąśliwy strzał Bradleya Barcoli ukraiński golkiper z trudem sparował na słupek.
Krótko po przerwie w Parku Książąt zapanowała konsternacja. Arbiter stanął przed monitorem VAR, analizując interwencję we własnym polu karnym Dayota Upamecano. Goście liczyli na "jedenastkę", ale spotkało ich rozczarowanie. Rozjemca uznał, że wszystko odbyło się w zgodzie z przepisami.
A po chwili... podyktował rzut karny po drugiej stronie murawy. Tam ewidentnie faulowany był Olise. O innej interpretacji nie mogło być mowy.
Do piłki podszedł Mbappe i zabawił się z rywalem. Podciął futbolówkę w stylu Panenki, a ta miękkim lobem trafiła w środek bramki - opuszczony przez Trubina. Była 55. minuta, Francja prowadziła 1:0.
Wicemistrzowie świata mogli w tym momencie skupić się na pilnowaniu rezultatu, ale nie zrobili tego. Natarli z podwójnym impetem, tyle że długo niewiele z tego wynikało. Ale do czasu.
Hugo Ekitike trafił tylko w słupek, lecz gdy do końcowego gwizdka pozostawało mniej niż kwadrans, padła druga bramka dla gospodarzy. Efekt przyniósł wysoki pressing. Piłka trafiła do ustawionego w polu karnym Olise, ten uderzył precyzyjnie z jedenastu metrów i zrobiło się 2:0.
Ale to nie był ostatni cios w tym meczu. Przeciwników dobił jeszcze Mbappe. W 83. minucie dopadł do piłki w podbramkowym zamieszaniu i z bliska przytomnie skierował ją do siatki. A niedługo potem wcielił się w rolę asystenta przy trafieniu Ekitike. 4:0!
Na kolejkę przed końcem zasadniczej fazy zmagań Francuzi zapewnili sobie w ten sposób pierwsze miejsce w grupie i awans do przyszłorocznego mundialu. Po nim Deschamps pożegna się z posadą selekcjonera. Już dziś jest spełniony jako piłkarz i trener, ale na północnoamerykańskim kontynencie jeszcze raz zagra o wszystko.













