Reklama

Reklama

PKO Ekstraklasa. Gerard Badia: Trener decyduje, czy gram pięć minut, czy cały mecz

W ostatnim derbowym meczu Górnika z Piastem kapitan gliwiczan, Gerard Badia, rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Na boisko wszedł dopiero w końcówce. W piątek, w spotkaniu z Jagiellonią, znowu może jednak wrócić do wyjściowego składu mistrza Polski.

W meczu w Zabrzu drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika nie wykorzystała swojej szansy i "tylko" zremisowała z Górnikiem 1-1. Jedenastka z Gliwic prowadziła w derbach po strzale Tomasza Jodłowca i samobójczym trafieniu Przemysława Wiśniewskiego, ale potem wyrównał skuteczny ostatnio Szymon Matuszek.

Reklama

Gdyby Piast wygrał z Górnikiem, to po 14 ligowych kolejkach byłby na pierwszym miejscu w ligowej tabeli. Remis sprawił, że gliwiczanie z 25 punktami na koncie są na pozycji numer 3, za prowadzącą Legią i Cracovią, które mają o punkt więcej.

W Zabrzu w wyjściowym składzie Piasta zabrakło Gerarda Badii. Pomocnik z Katalonii pojawił się na murawie dopiero w 75. minucie, zastępując Piotra Parzyszka. W jego miejsce od pierwszej minuty grał ofensywnie ustawiony w derbach Jodłowiec.

- Była to niespodzianka, ale to trener decyduje, kto gra. Ja musiałem czekać na drugą połowę. Kiedy jestem zdrowy, to zawsze jestem gotowy, a to szkoleniowiec decyduje czy Gerard Badia gra pięć minut, czy cały mecz. Co o Górniku mogę powiedzieć? Powodzenia i zdrowia - mówi w swoim stylu sympatyczny piłkarz.

Piasta już w piątek czeka kolejne ligowe spotkanie. Na stadionie przy ulicy Okrzei zagości Jagiellonia. Jeśli mistrz Polski wygra spotkanie z białostocczanami, to przynajmniej na kilkanaście godzin, do sobotnich meczów "Pasów" i Legii obejmie samodzielne prowadzenie w tabeli. Być może w tym piątkowym meczu od pierwszej minuty ponownie zagra rezerwowy w starciu z "Górnikami" Badia.

W obecnym sezonie doświadczony 30-letni pomocnik wystąpił w 12 ligowych spotkaniach, w których w ośmiu wybiegał na murawę w podstawowym składzie, a w czterech, w tym w niedzielę, wchodził na boisko w ławki rezerwowych. W Zabrzu grał kwadrans, a mógł być bohaterem, bo w końcówce po jego strzale piłka trafiła w słupek.

Michał Zichlarz

Dowiedz się więcej na temat: PKO Ekstraklasa | Piast Gliwice | Gerard Badia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje