Reklama

Reklama

Pitry: Derby to coś wspaniałego

Przemysław Pitry w sobotnich Wielkich Derbach Śląska nie pełnił funkcji napastnika, tylko "gryzł" trawę na lewej pomocy. Nowa rola w zespole ma sprawić, że zawodnik odżyje i będzie ważnym ogniwem w zespole Henryka Kasperczaka.

Przemysław Pitry w sobotnich Wielkich Derbach Śląska nie pełnił funkcji napastnika, tylko "gryzł" trawę na lewej pomocy. Nowa rola w zespole ma sprawić, że zawodnik odżyje i będzie ważnym ogniwem w zespole Henryka Kasperczaka.

- Konkurencja jest spora, ale będę starał się zachować miejsce w podstawowej jedenastce - przyznaje 28-letni zawodnik.

Na rzecz Pitrego w inauguracyjnym pojedynku nie wystąpił Piotr Madejski, który jesienią nie zawodził i wyróżniał się na tle słabych kolegów. Do meczu z Arką pozostało pięć dni, także wszystko się jeszcze może wydarzyć. - Miałem wejść w derbach, jednak czerwona kartka Grześka Bonina sprawiła, że trener musiał wpuścić prawego obrońcę. Byłem przygotowany i przebrany, ale szybko okazało się, że muszę znowu ubrać dres klubowy - mówi Madejski. - Ja nie odpuszczam, jestem ambitnym piłkarzem. Chcę grać w Górniku, a przeciwko najbliższemu rywalowi chciałbym pokazać się z jak najlepszej strony, bowiem podczas mojego pobytu w Gdyni nie otrzymałem odpowiedniej szansy - przypomina.

Reklama

Pitry "kręcił" niesamowicie liderem "Niebieskich", Wojciechem Grzybem. Sam zainteresowany przyznaje, że gra przy 40-tysięcznej widowni bardzo mu pomogła, bo uwielbia grać o większą stawkę. - Przeżyliśmy wspaniałe widowisko, kibice stworzyli niesamowitą atmosferę. Z naszymi fanami z ogromną radością śpiewaliśmy przez kilka minut. To mi się właśnie podoba! Mamy charakter, wygrana z Ruchem podbuduje nasze morale i poniesie nas mam nadzieję do wielu wygranych. Lubię grać w stresie, szkoda tylko, że co kolejkę nie mamy takich emocjonujących spotkań - twierdzi z uśmiechem na twarzy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL