Reklama

Reklama

Piłkarz przeprasza cały kraj za swój kiks w końcówce meczu

"Przepraszam cały kraj" - powiedział napastnik piłkarskiej reprezentacji Austrii Marko Arnautovic, który w 87. minucie meczu eliminacji mistrzostw świata z Niemcami (1:2) zmarnował świetną okazję, by doprowadzić do remisu.

Po zagraniu z lewej strony Arnautovic znalazł się pięć metrów od niemieckiej bramki i fatalnie skiksował, źle trafiając w piłkę. A mógł uratować Austrię od ósmej z rzędu porażki z sąsiadem i odwiecznym rywalem.

- Chcę przeprosić cały kraj. To był mój błąd. Otrzymałem świetne podanie i fatalnie spudłowałem. Nie mam nic na swoje wytłumaczenie. Zresztą wyraźnie dominowaliśmy, Niemcy mieli sporo szczęścia, że wygrali - powiedział piłkarz występujący na co dzień w  Werderze Brema.

Do tego momentu 23-letni napastnik był wyróżniającą się postacią widowiska w Wiedniu, m.in. indywidualną akcją wypracował gola, którego zdobył Zlatko Junuzovic.

Reklama

Arnautovic w ojczyźnie porównywany jest do Cristiano Ronaldo lub Zlatana Ibrahimovica. Były kadrowicz Andreas Herzog mówi o nim, że to największy talent w austriackim futbolu w ostatnich 30 latach. Ale kibicom dość rzadko daje powody do radości.

Jako nastolatek został usunięty z kadry podczas turnieju drużyn do lat 19, gdyż grał zbyt indywidualnie. Nie znalazł uznania w oczach trenerów trzech austriackich klubów i zatrudnić go zdecydowało się dopiero holenderskie Twente Enschede.

W 2009 roku wypożyczył go Inter Mediolan, gdzie trafił pod skrzydła Jose Mourinho. Portugalczyk pozwolił mu jednak zagrać tylko w trzech spotkaniach, gdyż ponoć nie podobało mu się zbyt luźne podejście Austriaka do zawodu piłkarza.

"To fantastyczny zawodnik, ale zachowuje się jak dziecko" - ocenił go Mourinho, a Inter nie zdecydował się na transfer definitywny.

W 2010 roku pozyskał go Werder. Arnautovic zapewnił, że wydoroślał, a by nie spóźniać się na poranne treningi nastawia w domu trzy budziki. Wbrew zapowiedziom dość szybko pojawiły się informacje o jego problemach z dyscypliną.

W pierwszym sezonie w Bundeslidze zdobył tylko trzy gole, a w mediach głośno było o braku porozumienia z kolegami z drużyny. W kolejnym za brutalny faul w jednym ze spotkań został zawieszony na trzy mecze. Później trener Thomas Schaaf odsunął go od zespołu po incydencie w nocnym klubie. Arnautovic wdał się w bójkę. Tłumaczył jednak, że tylko bronił brata, który został zaatakowany.

Poprzedni sezon był udany w jego wykonaniu (6 goli) do marca, kiedy doznał kontuzji kolana podczas... zabawy z psem w ogrodzie. "To frustrujące" - ocenił zdarzenie klubowy szkoleniowiec Austriaka.

Obecny sezon również rozpoczął od deklaracji, że się ustatkował i nie będzie sprawiał problemów, w czym miały mu pomóc urodziny córki.

"Jako ojciec stałem się dojrzalszy i rozsądniejszy. Będę się bardziej kontrolował i trzymał język za zębami. Pozwolę przemawiać swoim nogom" - zapewnił przed meczem z Niemcami. Do 87. minuty nikt nie pamiętał o jego niesfornym charakterze.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL